Arcymistrz

Adam Bernard Mickiewicz (1798–1855)

Jest Mistrz, co wszystkie duchy wziął do chóruI wszystkie serca nastroił do wtóru,Wszystkie żywioły naciągnął jak struny,A wodząc po nich wichry i pioruny,Jedną pieśń śpiewa i gra od początku:A świat dotychczas nie pojął jej wątku.Mistrz, co malował na niebios błękicie,I malowidła odbił na tle fali,Kolosów wzory rzezał na gór szczycie,I w głębi ziemi odlał je z metali:A świat przez tyle wieków, z dzieł tak wiela,Nie pojął jednej myśli tworzyciela.Jest Mistrz wymowy, co bożą potęgęW niewielu słowach objawił przed ludem,I całą swoich myśli i dzieł księgęSam wytłomaczył głosem, czynem, cudem.Dotąd Mistrz nazbyt wielkim był dla świata;Dziś świat nim gardzi — poznawszy w nim brata.Sztukmistrzu ziemski, czem są twe obrazy,Czem są twe rzeźby i twoje wyrazy?A ty się skarżysz, że ktoś w braci tłumieTwych myśli i mów i dzieł nie rozumie?Spojrzyj na Mistrza, i cierp, boży synu,Nieznany, albo wzgardzony od gminu.

1830.