Widzenie się w gaju

Adam Bernard Mickiewicz (1798–1855)

Sonety Adama Mickiewicza

IV.

WIDZENIE SIĘ W GAJU.

— Tyżeśto? i tak późno? — Błędną miałem drogę,Śród lasów, przy niepewnym xiężyca promyku;Tęskniłaś? myślisz o mnie? — Luby niewdzięczniku,Pytaj się czy ja myśléć o czém inném mogę!

— Pozwól uścisnąć dłonie, ucałować nogę,Ty drżysz! czego? — Ja nie wiém, błądząc po gaiku,Lękam się szmeru liścia, nocnych ptaków krzyku;Ach! musimy być winni kiedy czujem trwogę.

— Spóyrzyj mi w oczy, w czoło; nigdy z takiém czołemNie idzie zbrodnia, trwoga nie patrzy tak śmiele.Przebóg! jesteśmyż winni że siedzimy społem?

Wszak siedzę tak daleko, mówię tak nie wiele,I zabawiam się s tobą, mój ziemski aniele!Jak gdybyś już niebieskim stała się aniołem.