Zimowy wieczór (1882)

Alexander Pushkin (1799–1837)

Translated by Władysław Bełza

Zima śnieżne płaty miecie,Mgłami kręcąc wzdłuż i wszerz;To zakwili niby dziecię,To jak dziki ryknie zwierz.To po dachach z całej mocy,Kręgiem stoczy się jak wąż;To jak pątnik o północy,Do mych okien puka wciąż.

A mój domek... żal się Boże!Taki smutny, mroczny tak...Wszystko dziwne o tej porze,I mej niańce czegoś brak.Mów gołąbko, czy szalonaBurza, sercu każe drżyć?Coś tak zmilkła u wrzeciona,Machinalnie kręcąc nić?

Ej! wypijem, matko stara,Na młodości naszej cześć!Ej! wypijem, — gdzie jest czara?Byle biedne serce zwieść.Ty ukoisz je piosneczką,Jak bywało nieraz już...Powiedz, jak tam z tą dzieweczką,Co z koszykiem poszła róż?

Wicher śnieżne płaty miecie,Mgłami kręcąc wzdłuż i wszerz;To zakwili niby dziecię,Tu jak dziki ryknie zwierz.Ej! wypijem, matko stara,Byle biedne serce zwieść!Ej! wypijem! gdzie jest czara?Na minionej wiosny cześć!W. Bełza.