Życie spokojne
Jakże miłe dla mnie sąDjonizosa chorowody!Jak porywa duszę mąDźwięk tej liry wiecznie młodej!A największe me weseleGdy je z gronem dziewic dzielę,Mnie tam zawiść nie poruszy,Co zapuszcza jad do duszy;Wstrętnym język mi zuchwały,Co zelżywe rzuca strzały;Nienawidzę śród gromadyBiesiadników wszelkiej zwady. —
Obym cicho żywot całySpędził w pięknych kobiet gronie,Śpiewał, tańczył śród biesiady,Grając na swym barbitonie.