Noc tę pamiętam zawsze, gdy ma ukochana... (Mardż Annadhir)
Noc tę pamiętam zawsze, gdy ma ukochana,Z której ustek miód wionie i woda różana —Weszła do izby mojej — i zapromieniałaNagle jak księżyc w pełni — świetlana i biała.„Ujmij—rzecze—mię w ramion swych silnych kolisko:Wszystko mów, czego żądasz. Mów — otrzymasz wszystko.Strażnik mój dziś odjechał gdzieś na kraniec świata!Objąłem ją i mówię: „Iście twoja szataZasłoną jest niemiłą! Zrzuć ją, o władczyniMego serca!" I zaraz moja ręka czyni,Że opadać zaczęły rąbki jej sukienki.Z uśmiechem spoglądała na ruchy mej ręki —I dziwnie tem zrywaniem stała się radosną,A ja dalej tę pracę czyniłem miłosną.„Luba! Czyli kwiat w pączku obudzi zachwyty?Ach, nie nęci mię owoc liściami okryty.Nie kocham miecza, który w pochwie jest zamknięty.Z żalem patrzę na księżyc chmurą osłonięty."