Kara pychy
Translated from French by Antoni Lange
W czasach, gdy Teologji nauka surowaKwitnęła energicznie, wiecznie sokiem nowa,
Mówią, że pewien doktór z najuczeńszych grona,Ogrzawszy swoim żarem obojętnych łona,Wzruszywszy głębie dusz ich, pozbawionych świtu,Gdy sięgnął chwały niebios najwyższego szczytu —Przez dziwne drogi — sobie samemu nieznane —Którędy kroczyć mogą li duchy świetlane;Jak ten, co zbyt wysokie śmiał przestąpić koła,Ogniem pychy szatańskiej porwany — zawoła:„Jezusie, jam cię popchnął wysoko do góry,Ale gdybym chciał z tobą walczyć na pazury,To hańba twa byłaby równą twojej chwale...“
Natychmiast jego rozum w mgłę się rozwiał marną;Blask tego słońca krepą osłonił się czarną;Chaos padł na ten umysł, w którym niegdyś życiePłynęło, jak w świątyni, ładem i obficieI w którem tyle świateł rozjaśniało mroki:Milczenie i cień nocy zapadł tu głęboki,Jak w piwnicy, od której klucze zatracono.
Od tego dnia wyglądał na bestję szalonąI, gdy szedł, nic nie widząc, polem czy ulicą,Nie widząc, czy na ziemi dzień czy gwiazdy świecąNiby zużyty przedmiot — brudny i bezdarny —Był pośmiewiskiem dziatwy — wesołej i gwarnej.