Wyznanie (Baudelaire, 1894)

Charles Baudelaire (1821–1867)

Translated from French by Adam M-ski

Luba, słodka kobieto, raz jeden, jedynyTy się o ramię me wsparła,A w mroku duszy mojej pamięć tej godzinyNie starła się, nie zamarła.

Późno już było; na kształt nowego medaluPełnia podnosiła lice,A uroczystość nocy spływała jak falaNa śpiące grodu ulice.

Biegając u ścian domów i u bram przedsieni,Kotów gromada swawolna,Z uchem na czatach, albo nakształt drogich cieniTowarzyszyła nam zwolna.

Nagle wpośród zbliżenia, jakie wywołałoPółświatło nocy niepewne,Z twych ust, z których wesele tylko zawsze brzmiało,Z ust, co tak dźwięczne i śpiewne,

Z twych ust, tchnących radością, jak w jasne porankiFanfara rozgłośnie brzmiąca,

Dziwaczna nuta skargi, nakształt niespodzianki,Wyrwała się tęskna, drżąca.

Jak dziecina kaleka, brzydka, głupowata,Której się wstydzą rodzice —I którąby na długo, chcąc ukryć od świataW ciemną zamknięto piwnicę,

Biedny Aniele! nuta głosiła krzykliwa,Że „nic pewnego na świecie!I że egoizm ludzki jakkolwiek się skrywa,We wszystkiem zdradzi się przecie;

Iż rzemiosła piękności niewesołe dzieje,Że nie rozkoszne zadanieTancerki, która zimna na rozkaz szaleje,A śmiech ma na zawołanie;

Że budować na sercach jest to niedorzeczność,Że piękność, miłość, rozkoszeKruche są, że niepamięć pogrąża je w wiecznośćJak śmiecie, zgarnąwszy w kosze“.

Ach! często, często potem myślą wyzywałemTę noc, ten smutek, milczenie, —I to straszne przed serca konfesyjonałemTwe wyszeptane zwierzenie.