Akt drugi

Cyprian Kamil Norwid (1821–1883)

Kleopatra

EUKAST. Przez Hermesa! Rycerzu, mądry kapłan jeden,Z kapłanki urodzony, którego ja jeszczeDziada, kapłana, znałem, powiedział te słowa:

«Z Cezarem do Egiptu przyszedł czasu genjuszI w zodyjaku mnogo przyśpieszył» — skąd idzie,Że wszystko pod rękami wydąża i bieży.Wazy dwie wczora ja sam — słyszysz, sam ja zbiłem.Toczyły się się tak w palcach... Dwie wazy! Ja, staryI w służbie stołu biegły!RYCERZ.  Do jednego królaRzymskiego, który zwał się Hostiljus, FortunaW nocy wchodziła oknem. Niepodlejszym Cezar!Straże coś podobnego, bywało, w księżycuWidywają u jego namiotu, gdy czuwa.Jakoż dni temu jeszcze kilka oblegany,Oblegających obległ w tych uliczkach ciasnychI pod stróżą latarni morskiej, tak obronnej!...Siedemdziesiąt pięć galer pobił, nic nie mając,Sam nieledwie noc całą na falach własnemiRękoma z piany ciało ratując jak nurek.Natomiast król, doparty do Nilu, na wiekiŻółtą wię wodą upił...EUKAST.  Uśnie on w balsamach,Które cały nekropol znosi. Sam widziałem:Pobożność wielka pełni się...RYCERZ.  Ledwo to CezarSpełnił, alić niemało i dziś weszło wozów,Naładowanych łuki, kołczany i dzidy,Tudzież okrytych pianą rumaków bez siodełZ pola walki, co ledwo cztery trwała godzin.Zaś mąż, który nie widział Partów kawalerji,Niech, proszę, milczy o niej...EUKAST.  I jeszcze nakoniec(A tuszę, że-ć nakoniec!) dziś legiony wyszłyNilu brzegami w strony oddalonych pustyń...Co wam lepiej wiadome jest — i czynię błędnie,Mówiąc o tem.

KALLIGJON. (do Rycerza) Zdrowia wam!...RYCERZ.  Powzajemnie!AELIUS CINNA.  Zdrowia!

Zdało mi się przed chwilą poić się muzyką,Teraz wonią kadzideł... Czy to dzień teoryj?...RYCERZ. Zwykłe pytanie świeżo przybyłych w te kraje...EUKAST. (na stronie, z głębi sceny)Nasz cały Egipt jedną teorją jest zawsze!CINNA. (na stronie) Praktyką — Rzym...RYCERZ.  Galera królowej EgiptuPoruszyła się w porcie, skąd masztowe liny,Przepojone woniami, zabrzmiały w powietrzuI doniosły tu zapach, gdy trzy ławy wioseł,Urobionych na wzorze narzędzi muzyckich,We falach zwisłe, akord wydały, i owyKręgami ich dopływa ucha...CINNA.  Te dziwnościW oczach moich bynajmniej nie przenoszą wdziękówPortyku tego. Myślę, iż miejsce jest dobreDo odbierania hołdów, rzeczypospolitejNależnych od narodów, lub ku temu, abyPompejuszowym cieniom sprawić stypę... Chciałbym,Chciałbym, mówię, ażeby zbyt nie tracić czasuI abym mógł co rychlej odpłynąć z listami,Jedną może uwożąc ciekawość z Egiptu,To jest, że krokodyla radbym mieć żywegoDla wodnych igrzysk...

CEZAR. Pani!KLEOPATRA. Cezarze! Widzę, iż mamy przynajmniejTen sam chwil naszych rozkład...CEZAR.  Gdziekolwiek i kiedySpotkałbym cię, czarowna królowo, zarównoByłaby to harmonja jedna więcej w świecie.Na polu bitwy wczora o tobie myślałem —KLEOPATRA. List twój zowąd u piersi noszę. Czy podobna,Że tak niedługo trwała walka?.. Racz, konsulu,Opowiedzieć, opisać, ty, którego stylusRówna się zwycięskiego miecza rękojeści!CEZAR. Czyliż natychmiast z pola działań ta ciekawośćNie była uprzedzoną? Rzecz stała się prosto:Stanąłem na czas... okiem rzuciłem... i zniosłem!KLEOPATRA.  Piorun, gdyby o sobie rzekł, małoby dodał.CEZAR. I dlatego jest bóstwa posłem — albo przetoWczesny, iż służy niebu.

Epoka ta w niczemNie cierpi odwłok. Wszystko, cokolwiek się dzieje,Pochyłościami zbiega da kresów...

NależyWielkiego many uczcić, listy słać do Rzymu,Należy...KLEOPATRA. ...chwilę spocząć...CINNA.  Zaiste, czas nagli...

CEZAR. (do Kleopatry) Ah, spocząć?...

Na półwazie z alabastru u mnieW sypialni listy moje leżą... W nocy miałemKu temu czas...

CEZAR. Dyktować pozwól mi, królowo,Treść, co obchodzić winna senat, acz niewieleDla potocznego sensu może być zachwytną —

Imperjum obszar, ciągła zmienność społeczeństwa,Obywateli rzymskich dalekie zasłaniaNa długie nieraz lata lub nieprzewidzialne,Wyczekują w ustawie małżeństwa rozszerzeń.

Legat, lub pełnomocnik czy właśnie dlategoUmierać ma w niektórych swoich atrybutach,Iż, wyrażając prawo, a przeto tembardziejMocen niem będąc, żenić się nie może w miejscuPełnomocnictwa swego i stosownie do prawLudu, któremu małżeństw Rzym nie przepisuje?

Zdałoby się, że, jako prowincji istotaObyczajowa wolną jest. tak i mąż każdyLub niewiasta, bez względu na miejscowe śluby.W mieście Rzym i w obrębach jego pierw zawarte,Żenićby się i zamąż chodzić mogli znowaNa prowincjach i wedle właściwych im ustaw.

Azali legat, w Gallji lub Germanji z żonąRzymską i prawowitą będąc, ma od Gallów,Ma od Germanów branym być za bezżennegoDla Gallji, dla Germanji? Lub odwrotnie, czyli,Skoro nie towarzyszy mu żona, on samymŚród ludów tych ma zostać poza społeczeństwem,Jak tymczasowy jakiś przychodzień — co arcyRzeczpospolitej szwanku wnosi na powadze?...CINNA. (przerywając) Przeciw takiemu Julji prawu, o konsulu.Ja powstałbym —CEZAR. To będziesz, o Cinno, jedynymLub jednym z powstających...KLEOPATRA.  Dwadzieścia tysięcyZ armji rzymskiej, co przyszła ojca mego poprzeć,Poślubiło egipskich cór tyleż tysięcy.Lecz, jeżeli królowa, przyjaciółka luduRzymskiego, ma w tej mierze swe okazać zdanie,To ja proszę cię, Cezar, daj mi ten pargamin.

Gdyby te kwiaty były z Gallji lub z nad Renu,Pomyślałyby teraz, że śnieg upadł na nie!Ale egipskie słońcu ufają...

CEZAR. (do Kleopatry) To byłoTylko postscriptum...CINNA.  Konsulu!...Rękę przyjm — i odprawę królowej wziąć pozwól.KLEOPATRA. Lwa ci dać poleciłam na złotej obroży,Przyjm i jedź zdrów —

Weź także i ten róży listek...Siły obraz i obraz słabości zarazemNiech ci przypomną Egipt!CEZAR.  I śmiertelnych... Vale!

KLEOPATRA. Cezarze! Między ludźmi, co się rozumiejąPodobno jest rzecz jedna straszna — cień nieprawdy!Więcej nic!... Znać to lepiej ode mnie winieneś,Która, wciąż będąc tylko nieletnich małżonką,Niezrozumianą byłam pierw, niż obojętnąZa prowincję i pamiętać o nich (w piśmie, któreCisnęłam w oczy kwiatom) nie chciałam ci ustyNiewieściemi dziękować. Tam są kobiet serca,Istot, które tę mają przeraźliwą wyższość,

Że się rzucają całe w prąd żywota pierwej.Niż podobieństwem bywa, by znały, co czynią.Mąż jest poniekąd zawsze mężem stanu, alićKobieta, jak ochwiany posąg, w ręce spływa,Gdy on, jakkolwiek kochał nie zaraz przepada,Gdzież jest ów, o Cezarze, co, dostrzegłszy promieńŚwiatłości serc, wraz za nim poszedł aż do końca —Ufny, że być nie może na nic taka boskaRzecz, taka boska... Bo miłość boska jest...Cóż myślisz, lubo i sam podobny do bogówCzy oni zapalają miłość bez światłości?I rzecz najwyższą, którą czynią, uczyniliNiedość poprawnie, arcyułomnie, niecało?I czy nie jest wyższością to rzucenie sobą,Zaledwo się trzymając na piersiach strun liry,Jak niegdyś poetessa jedna z pierwszych grecka?...

Powiedz. Juljuszu!... Ty, coś bez uznań senatuPrzeszedł Rubikon koniem wpław, przed tablicami,Na których wcześnie śmiałym groziły przekleństwa...W walkach czy nie to samo jest — i nie to samoPo zwycięstwie, gdy umysł oddawa się spocząć?W chwilach wielkich, Cezarze, zawsze się przepada!...Lecz kobieta nad wszystko jest chwilą!...CEZAR.  HeroizmPodobno że jedynym prawdziwym spoczynkiem.Alić on sam to tylko jest dziewictwo woliI myśli!...KLEOPATRA. ...Słyszę ludu okrzyk i stąpanie.

CEZAR. Kazałem dziś legjonom iść w marsz — a gdzie? CzyliżWiemy, tak częstoliwie kart nie mając w ręku?...OKRZYK. (niewyraźny z za sceny)«Górą kapitoliński legjon... Cezar górą!»CEZAR. Kazałem iść legjonom od rana. Gdzie? CzyliżPotrafiłbym na piaskach wykreślić nieznanych?

Nie wiem, gdzie poruszyłem orłem... Wiem, że leci...Żadne mu pióro w skrzydłach nie drży... PomyśliłbyśŻe odpoczywa... Wiedzieć? Czyż tak wiele można!Czyż wszędy są poszlaki dróg?... Ani my znamyStoków Nilu, ani, gdzie ocean szerokiWaży się wód ciężarem... Nocyj nieco drobnychZaraz zrobiło ludzi maleńkich hardymi,Zrobiło ich bez onej ducha wspaniałości,Która jest miła bóstwu, iż od niego idzie.Starcy egipscy patrzą w konstelacje niebios,Ja z Europą w dziejów głębokość poglądam.KLEOPATRA. Cezarze, chodź... Niech sferę rozwinę przed tobąOdpowiednią i piersi twej i twemu czołu — —

(mają się ku odejściu)Jedną przestąpmy deskę od progu na statek,Który purpury nasze dwie zamieni w żagle,Ciskające je pod gwiazdy co noc, jak rzecz lekką.Poglądać tam spokojnie, gdy wiatr niemi igra,Amarantowych płaszczów miotając fałdami,Jest to zarazem patrzeć i w niebo i w serca...CEZAR. (podchodzi pod jedną z kolumnad wnętrznych i woła głosem znacznym) Kalligjon... pisma! — Toraks, miecz mój i hełm!...

Płyńmy!Pokażę-ć, gdzie się kończą te imperja świata,I zadziwiona będziesz, że tak blisko...KLEOPATRA.  Płyńmy.

JEDEN OKRZYK. Wielka jest Ptolomeów córa!WTÓRY OKRZYK. Górą Cezar!

FORTUNJUS. Końcem końców dwie tylko legje pozostały!...Na całe miasto!... Mówiąc ściśle, i latarniMorskiej czem osadzić nie było...CENTURJON.  FortunaKonsularna pogłównie służy za kohorty.FORTUNJUS. Cinny z listami odpływ (które nic nie mówiąO stypie Pompejusza, ni spocznieniu manów)I wyruszenie równie przedwczesne CezaraDwoma są zdarzeniami mało fortunnemi.CENTURJON. Wieść sieją, iż najskorzej wyszły legjon wcaleOchoczym nie był...FORTUNJUS. Skądże wieść mogła już dobiec?CENTURJON. Na skrzydłach fatum!

Oto dawny nasz, co ongiPod Gabinjusem przybył prostym legjonistą,Rycerz... nowostworzony...FORTUNJS.  Co brzmi ciekawego?RYCERZ. Uczta ludu po całem mieście, gdzie królowaPrzechodziła dziś stopą swoją... A jednakżeI stos na bliskim placu...FORTUNJUS.  Kornelja PompeaNiezbyt rada na powrót cezarowy czekać...RYCERZ. Będzie to więc prawdziwie na sposób egipski:Spopielenie pozgonne i huczna wesołość!

CENTURJON. Stoły, zda się, już kwitną napitkiem i jadłem...

EUKAST. Królowej słowa brzmiały: «Gdziekolwiek stąpiłam,Niechaj wesołość będzie! Podskarbi ku temuZaliczy». Poczem jeszcze, głowę obracającZ nad ramienia Cezara, rzekła: «O Eukast!Zrób mi, proszę, szczęśliwych sporo w Aleksandrji,O co, gdy wrócę, spytam sama. Czy rozumiesz?»Wyraz ostatni w uchu nieustannie słyszę...

Jakoż przyznaj, że lud jest usługiwan śpieszniejOd wielu książąt z kasty kapłańskiej...KONDOR.  «... Rozumiesz?»Słowo to rzeczywiście ma swoje znaczenie.To tak, jakby powiedział kto: «Weź się do rzeczyI nie przebieraj wiele, jedno i na prawoI na lewo, gdzie kogo zdybiesz, uszczęśliwiaj!..»Alić znaczenie wtóre tego słowa uczy,Że zdrowej kuchni folgę dać trzeba i winu...SZECHERA. (tam i sam przechodząc, rzuca Eukastowi półgłosem)Melmeja chór żniwiarek nowopoślubionych,Ganimedjon zaś chłopców chcą prowadzić...EUKAST. Myślę,Że nie byłoby także przeciw zbudowaniu Mumifikatę piękną sprawić wszystkim trupomSzczęśliwych, to tej nocy zasnęli...KONDOR. (chcąc w głąb sceny odejść)Maksymą,Maksymą jest: z każdego stołu uszczknąć nieco,By istnie poznać kuchnię, to jest «sine qua non»,Jak powiada sekretarz cezarski...EUKAST. (zatrzymując Kondora i Szecherę)  Zasiądźmy!Pojrzmy na lud, ucieszmy serca, o SzecheroMądra... i ty, Kondorze wstrzemięźliwy! Poczem,We trzy głowy, zebrawszy sens, uradźmy wszystko,Nietylko tu albowiem szerzy się wesołość,

Ani u świętych progów jednego z pałaców,Lecz, jak piorunu iskra, po mieście już przeszła!...KARPON. (przeciska się przez tłum i podchodzi do przodu sceny) Wytwornie rzekł wielebny Eukast! To przeszłoJako piorun po całej Aleksandrji... WłaśnieOczyma was szukałem... Dozwólcie, niech spocznę...

Biegnąc i biegnąc ciągle, ostrzyłem ciekawość.Tłum coraz większy — alić coraz to mniej ludziSpotykałem świadomych, jak wy, Eukaście!Wy, łowczy dworu, lub wy, Szechero głęboka...Głoszą jedni, że młody król ma wkrótce ślubyZawrzeć z monarchinią, i skwapliwie patrząKu tarasom, gdzie niańki swemi wachlarzami Bawią infanta...EUKAST, KONDOR, SZECHERBA etc.— Króla Auleta testamentNiech pochwalonym będzie: po synu drugi syn,Po jednym bracie-mężu ordynkiem następnyMąż-brat dla Kleopatry łona jest przepisan...Jako na wieczystego aloesu liściach,Któremi się umarłych serca upowija,By przeniesienia w inny twór oczekiwały:Wiwat... oto wieść...KARPON.  ...Inni gadają, że CezarKleopatrę uwozi do Rzymu. Wstyd słuchać!Inni, że taka wola królowej, by miastSprawiło bachanalję na cześć cudu, któryStał się w owym pałacu, skąd do AleksandrjiNa wielbłądzie zjechała białym... że tam dziwyO jednej nocy dziać się miały — tak, legjeI Cezar nie wiedzieli, co począć z przestrachu.Wyznać muszę, iż temu gwoli przyczynił sięNiepomału urzędnik dworu, człowiek łebskiI dobry patrjota, co był jeńcem rzymskimNa polu bitwy...EUKAST. Dworski?!KARPON.  Niejaki Her...EUKAST, KONDOR, SZECHERA.Proszę!!!KARPON. Ten skwapił dwóch poetów i ma ich przy sobie:Greka, który mu pisze «Herejdę» i głosiŻywot rycerza tudzież glorję czynów jego —I wtórego, co, staroegipskiem narzeczem dziejeStawiając wielkiego Ptolomeów państwa,Bawi niemałe tłumy na przechadzce walnej.KONDOR. Przez krokodyla, zawsze miał on coś w zanadrzu,Ten nasz Her...EUKAST. Już mniemałem, że na wieki przepadł,Stawszy się dotąd może szczęśliwym chrabąszczemLub żórawiem...KONDOR. (kwapiąc się ku odejściu)Mniemanie moje, Eukaście,Po rozważeniu sporem jest treści następnej:Skrzepić ciało, zaś rzeczy, jak są, pozostawić,«In statu quo», co z rzymska wyrażam, albowiemSkoro lud, uprzedzając zlecenia monarsze,Pełni je, więc jakoby z natchnienia to czyniI «prorokuje» — jest to wyrażenie judzkie,A niemniej akuratnie rzecz określające.Nadto — po grecku — dodam to jędrne zaklęcie:Przez Bachusa!SZECHERA. (zagadkowo i poważnie)Dopóki płynie woda żywaZ piersi źródeł, niema co przesłaniać jej chustkąKu wycedzenin czystszych kropel... i, jakkolwiekŻrzałą myśl klo wypowie i językiem jakim,Nienaganionym będzie mówcą.EUKAST.  Przez Hermesa!...Nikt mi lepiej nie wraził w czoło całej pięści!Oto prawdziwa jeszcze Sybill egipska!Zapomniano już równych... dla kogóż?? Dla owych

Nieogładzonych Greków, brodatych i bladych,Którzy się filosofos zwą!... Lecz wątpię, żaliDorośli, aby sowy, w szczeblowaniu bytówCokolwiek wiedzą, wziąwszy nie zinąd, jak od nas,KONDOR. Tandem jest uradzone, Eukast, Szechero,Karpon i my, w myśl słowa królowej Egiptu,By, szczęśliwymi stając się, nakłaniać innychKu tejże treści, czyli uzupełniać misję.Z placu jednego w drugi wzierajmy z pilnościąI od jednego uczty stołu do następnychOko miejmy... aż chwila otrąbienia przyjdzie,Rzecz, do której jeżeli przywiązuję wagę,To, iż trębacze mnie są, nie komu, podlegliI że zleciłem mosiądz trąb chędogo trzymać.

WOŁANIA TŁUMU. (w głębi sceny)...Górą harfa EgiptuKARPON.  Chór jeden!.. NiebawemZ drugim nadejdzie i Her w zupełnym pancerzu,Jaki, odkąd był jeńcem, dla pamiątki przywdział...HARFIARZ. (u przodu sceny — śpiew)

Niech sobie obce ludy mają mnogośćSycących potem skibę pracowników,Przestawa Egipt na jednym i starym,Który po dziś dzień służy, jak sługiwał, —Na ogrodniku swym przestawa Egipt:Na świętym Nilu.

CENTURJON. (przy jednym z bocznych stołów) Co więcej, że samemu służy Egiptowi!...GŁOSY TŁUMNE. Wiwat harfa Egiptu! — przez Hermesa, wiwat!...HARFIARZ.

Niechaj zwycięzcy porywają ludomPanny, z białego idące marmuruDo widzów, którzy są Pygmaljonami...I niech przynoszą je do swoich stolic;Stalsze ma Egipt pomniki dziewicze.Ma piramidy!

FORTUNJUS. (przechodząc około stołu, do Centurjonów) Kibić których pomaga do westalskich zalet!...TŁUMNE GŁOSY. Górą patrjotyczny nasz wieszcz!... Uciszcie się!...HARFIARZ.

Niebo dał Egipt oku zdziwionemuI ziemię odkrył, i umysłów płytkośćU tych, co zinąd naukę czerpali...Wreszcie, ażeby dobytek wszechskarbówNa pokolenia utrwalić balsamem,Pismo wynalazł!...

RYCERZ. (u stołu Centurjonów) Zaś tem hermetyczniejsze, że on sam je czyta!...TŁUMNE GŁOSY. Skończył śpiewak, gdyż pieśni końca nie byłoby,Za cel mającej cuda Egiptu, więc świata!...U STOŁU CENTURJONÓW. Górą legje, od wysep Brytańskich do Nilu!Niech żyje boski Julius!HER. (ku przodowi sceny) Wieszcz, co prawdę głosiłLudowi, dla bogactwa treści słusznie przymilkł,Lecz nie sam on ze źródła popija świętego —

Psymacha uczniu, weź go dytyrambem swoim,Z Homerem równo stawiając...LIRNIK.  Uciąć z tego wolęJeden więcej Herejdy zarys...

Hera śpiewam!— — — Nie Muza, ni treść są przeciwne,Lecz zaziębienie gardła...Hera śpiewam, który

Długą niewolę cierpiąc, ćwiczył się w sapiencji...Ani podołam więcej, tak mi gardło skrzypi...HER. Nie śpiewaj Hera, uczniu Psymacha!... Daj pokój!Raczej skrzep wycieńczone długim znojem członki!Dość czuwałeś...KONDOR i INNI. (rzucają się ku Herowi) Zaiste — nasz Her!! Herze, salve!HER. (półgłosem) Nie noścież mię w tryumfie!Bądźmy incognito, Przysiądźmy na ustroni...GŁOSY W GŁĘBI. Górą chór pasterski!STAMTĄD I ZOWĄD OKRZYKI. Pasterski chór, nad wszystkie chóry dawny, wiwat!Idą kobzy, opodal żniwiarkowie młodziI panny ze sierpami, rzuconemi w ramię,Jak zaniedbane jakie księżyce na nowiu...MŁODZIEŃCY W TŁUMIE. Sierpy, czemu wy, plącząc się w jedwab warkoczy,Stępiłyście swe ostrza?...OGÓŁ GŁOSÓW. Słuchajmy śpiewania!

CHÓR MŁODZIEŃCÓW.

Zato, że chłopcom pokradłyście serca,Nie nie umiejąc poczciwszego zrobić —Zato, że chłopców poczarowałyście,Rzucając na nich z zasadzek jabłkami,A do rozpuku po sieniach się śmiejąc —Niebawem wszystkie, jednym długim chórem,Pójdziecie wdzięcznie Dianę przeprosić...

Pójdziecie, kosze wyplatane niosąc,Śpiewać i świeże ofiarować placki...CHÓR DZIEWIC.

Któż temu winien, że chłopcy widzieliWieńce u okien chat.. i kto ich prosił,Żeby zbierali jabłka latające,Które z ogrodów ciska wiatr, jak zechce?...

My poniesiemy objaty Dianie,Skoro pójdziemy zamąż — i nie pierwej!EPOD.Kogut na straży, w hełmie koralowym,Da znak, że trzeba wstawać nowożeńcomDo pracy, wespół podzielanej odtąd,Do pracy tylko, i do pracy zawsze...CHÓR DZIEWIC.Koguta niema w żadnej u nas chacie,Tylko gołębie i tylko turkawki.EPOD.Kogut, na jednej czuwający stopie.Zapowie, że się odmieniły wczasyI niekoniecznie zawsze bywa radość...CHÓR DZIEWIC.Pogoda wraca po ulewnym deszczu.CHÓRY RAZEM.Gołębie wzlecą i pary turkawek,W tęczy obetrą mokre pióra swoje...

HER. W życia wiośnie, gdy byłem na dalekiej wyspie(Gdzie mnie dla wdzięków moich sprzedał Fenicjanin)Między Cyklady, znałem jednego poetę,Który ówdzie wygnanym był i kreślił jambyPasterskie arcyudatne — wszelakoZawsze do wojennego rytmu czułem pochop...KONDOR. Zupełnie, jak ja!...EUKAST.  Eheu! Teorje zniknęłyKlasyczne, owe szczeroegipskie, naprzykład:«O krokodylu, łzami zalanym z miłości,W dwudziestu siedmiu strofach, z chorały i gesty».Któżby to dziś potrafił?...

PIERWSZY CENTURJONÓW.  ...Hej, bracie centrujo!Cóż tak za żniwiarkami poglądasz przez palce,Jakbyś w oku domacał źdźbła lub rosy zimnej?DRUGI CENTURJON. Spłynęła mi w garść kropla, podobna do owej,Którą na wiatr zrzuciłem nad brzegami Tybru,U progów jednej chaty, skoro weteranomRozdawano lemiesze i grunta...PIERWSZY CENTURJON. Zaiste,Coś dziwnego ma w sobie brzęk sierpów... ma w sobie

Coś, czego ani tarczy nie przygłuszysz drżeniem,Ani kubka i kości, kolego, mehercule!

OBWOŁYWANIE. Koniec uczcie! Na placu tym, placu królewskimTrąbienie wtóre...GŁOSY W TŁUMIE. Nikt z nas nie słyszał pierwszegoDzięki śpiewaniom i graniu...OBWOŁYWANIE. Za trzeciem trąbieniemCisza stanie się, jako w powszedniem mieszkaniuPrawowiernych Egipcjan, alias w grobie...

FORTUNJUS.  Głoszą.Że na przedmieściach był już dosłyszany okrzykLegionów... Kupcy, zsiadłszy z wielbłądówRozpowiadali, że ich na puszczy doleciałPowiew balsamu, z graniem pomieszany dziwnem,Z czego królowej okręt «Talam» zgaduje się.Aleksandrji to przymiot lub wada, że wszystkoUprzedza się mówieniem skorem albo wieszczem

CENTURJON. (nagle powstając) Alić tego nie podał głos do wiadomości,Że się dopala — widzę — stos Pompejuszowy.DRUGI CENTURJON. Przez Herkulesa!FORTUNJUS. Patrzcie! U kolumny ówdzieOstatni odbłysk wzięła jeszcze na oblicze,Jeszcze zwróciła głowę... To Kornelja!.. Ona!PIERWSZY CENTURJON. Wraca, przechodzi tędy...

FORTUNJUS i CENTURJONOWIE (wygłaszają) Salve!...KORNELJA. (podnosząc ku nim rękę)...Przez was bioręUszanowanie rzymskich wojsk dla cieniów męża.Choćby jeden się skłonił orzeł, to wystarczyTemu, co był prawdziwie Wielkim...FORTUNJUS.  Pani, niech żałobaNie będzie ci nad siły!KORNELJA.  Pompea spomoże.Gdyby Kornelji przyszło omdleć!...

KARPON. (w reszcie tłumu rozchodzącego się)  WonnościamiPowiał około przedmieść wiatr i już są ludzie,Co widzieli tych, który dosłyszeli okrzyk(Jest wieść, jakoby w legjach był bunt...)FORTUNJUS.  Kto ją pierwszyUsłyszał, niech zaniesie jawnie przed trybunał.KONDOR. Ostatnim byłby!... Otóż i trzecie trąbienie —

FORTUNJUS i GRUPA RZYMIAN. Ten lud szuka piersiami woni, którą «Talam»Liny purpurowemi rozbrzmiewa w powietrzu.A ówdzie wdowa, męża wielkiego żegnając,Szuka przedłużyć arom smolnego łuczywa...EUKAST i GRUPA EGIPSKA. Wcale zwątpienia niema o weselnych godachI, że wrychle królowa będzie poślubioną:Infant-brat cały jest pstry od złota i cacekA dworskie damy naprzód próbują, jak tańczyć.

GRUPA RZYMSKA, Wielki mąż pozostawia po sobie śród JudziJakoby cień, leżący na wszystkich ich myślach,Który budzi się, wzmaga, blednieje lub wstawaZ następstwami wypadków, idących za śmiercią,Same zdarzenia, mając pieczę o pamięciOpłakanego, wznoszą swoje ręce nikłeDo pochylonej wdowy!...GRUPA EGIPSKA. Testament Auleta,Nakazujący córce iść za swego brata,Po raz drugi tem święciej będzie wypełnionym.Jak mumja jedna ciągła, nasi monarchowieZachowują tenże sam porządek od wieków!GRUPA RZYMIAN. Śmierć jest silna i strzały Diany są szparkie,Lecz pospolitej rzeczy miłość uprzytomniaMężów wielkich i dobrze sprawie zasłużonych,Poszukiwać ich radząc w ustawach i w życiu,Nie zaś w mumifikacji cedrowym balsamie!...GRUPA EGIPSKA. Zdałoby się, że ludu śpiew wracającego —Zdałoby się, że słychać już muzykę wiosełZepsowaną odbrzmieniem wojennego marszu...GRUPA RZYMIAN. Coś, jakoby grom kroku wracających legijLub orłów tętno, żeńską spasowane muzyką,Zda się utrapiać uszy...WOŁANIE Z POZA SCENY. Talam! Talam! Talam!JEDEN Z GRUPY EGIPSKIEJ. (podbiegając w głąb sceny) Zaprawdę purpurowa plama wzdętych żagli,Jak zachód słońca w morzu, falą ku nam płynie,Już liny można widzieć — a jużci je zliczyćJuż ciskają kotwicę — — Słyszycie głos tłumu?Już są! Królowa wiedzie Cezara.JEDEN Z GRUPY RZYMSKIEJ. Już CezarWiedzie królowę.WOŁANIE Z GŁĘBI SCENY. Górą kapitolińskie orły! Egiptu królowaI Cezar górą!EUKAST. W szranki dwa po stronach obuPrzystać radzi zarówno okoliczność sama,Jako i ceremonjał...

WSZYSCY. ...I wrychle do portówDomostw przybić, jak statek do stolicy portu.

KLEOPATRA. Raz, jakkolwiek na twojem oparta ramieniu,Poczułam chwilę trwogi, wrychle —Kiedy legiony dalej nie chciały iść...CEZAR. OtoKrańce imperjum świata!KLEOPATRA.  ...AleksanderNie doszedł dalej, jedno ówdzie, kędy,Falang bunt...CEZAR. I dlatego, wyskoczywszy z łodziPrzypomniałem ci, pani, że dotrzymał słowaJuljusz, że tobie jego nie zbrakło ramieniaAż, gdzie stanęły orły na stertach, jak wryte,Aż, gdzie się świata promień zatumanił w piaski,Aż, gdzie na teraz koniec okręgowi dziejów...Mówiłaś «Pójdź!» — poszedłem. Nie jesteśmyż ludźmi?Aleksandrowi dobrze było sobie tuszyć,Że Ammońskiego synem on ze krwi... Młodzieńczyk!Kleopatro, czlowiekiem być to także zacność.To w diademie przejść się pod jarzmem, to więcejNiźli dość... O, tak, pani! Królowo-kobieto!...Być człowiekiem w obliczu ciebie, jest zarazemKłonić się i brać wieniec.

Obejmij raz jeszczeRęce Juljusza! Księżno, niezadługo konsul.Spełniwszy swoje, wróci na Kapitol,Wzywany dwakroć, ludu głosem i senatu.KLEOPATRA. Podaj chustkę... kobiecie... Cezarze!

KrólowaEgiptu wyjdzie nieco na ganek — lud czuwaBy orzeczono ślub jej z młodszym bratem, królem,I aby pełnomocnik pospolitej-rzeczyRzymskiej wygłosił króla zeszłego testament.

EUKAST. Ananasy poniosłem monarsze i rzekłem,Że monarchini w czoło go całuje...KLEOPATRA. (mając się ku odejściu, do Eukasta)  IleUszczęśliwiono ludzi pod moją niebytność?Chcę to podane pismem widzieć i mieć w rękuKrólowi trzeba ponieść wielbłąda z papieru...

CEZAR. (wstaje i za Kleopatrą woła)Kleopatro, nie za mnie ślub ten!KLEOPATRA. Za Rzym...CEZAR.  AniZa Rzym! On byłby od narodu twegoZ tobą razem przeklęty, gdyby nie dynastja!...Sługą byłabyś Rzymu, nie zaś pośredniczką Ludów...Za poprzednika króla niedołężnośćZa swojej własnej siostry intrygi, za brata i męża nicość...— Za lud, wwychowanyMiędzy sfinksem a mumją!KLEOPATRA.  Konsulu! KrólowaCzasu nie ma przedłużać mów tych...

Dowidzenia!

Raz jeszcze dowidzenia — dziś, na owem miejscu,Które sam poświęciłęś Fortunie-mścicielce.Tam!... i o tejże porze... Juljusz!...CEZAR. (pochylając czoło)  Milczę.KLEOPATRA. (powracając parę kroków i zatrzymując się) Tyle jeszcze: że miłość zupełna jest zawszeSzczęsną... dlatego, że jest!

Cezar, dowidzenia!..Pisz!... Ty, co wynalazłeś listowną rozmowęLub nadałeś jej życie...

W wazach twej komnatyPozostawiono wschodni szarlatny anemonJak purpura!... Odwiedzić go niekiedy pójdę...Może coś słońce liśćmi napisze, nim zwiędną...

CEZAR. (sam — z niejaką obłędnością)...Słońce tli się pod ciężkiem sklepieniem piramid,Co ukamienowały niebo... Czasem tylkoGniewny kometa ciemność odpycha ze wzgardą...............

KALLIGJON. Kapłańskiej kasty główne posły z testamentemAuleta!...CEZAR. (zimno) I senat i lud zna od wiekówTen testament — tekst cały — wszelaki papirus,Pism tak wiele trumiennej treści! Mumji odórBalsamuje mi głowę po ramiona... JakbyW przestworze tym nie można było skrzydeł rozwiać,Coś zlepia pierze orłom i nagle je czyniMumifikatą, świętszą od ptaka, lecz niższą...

Kapłańskiej kasty męże arcypełnomocni,Jeżeli chcą wnijść, mówić, czuć i znać niech wnijdą.

PIERWSZY Z KAPŁANÓW. Potężnemu odwieczni — pokłon.CEZAR.  Wzamian, wzamian!PIERWSZY Z KAPŁANÓW. Od tysiąca lat w świętych grobach stróżę mającNad całością królewskich ciał, a z których żadneNadłamanego nie ma palca — tak piękne są! —Przechowując zarazem i zbiór odpowiedni

Alabastrów, śród których spoczęły wnętrznoście(Jakkolwiek te doczesne są, jeśli monarchaDoczesnym się w jakowej cząstce okazywał),Silni zasługą swoją, umocnieni kastą,Urzędem zawołani i mający w rękachAuleta, zeszłego monarchy, testament —Przychodzimy, by akt ten w dzień królowej ślubuNie pozostał za ręką rzymskiego konsula.CEZAR. (biorąc papirus) Dotknąłem — i powracam.

DRUGI KAPŁAN. Miejsce, znamieniciePrzestronne, dla królowej cielesnego kształtuI dla monarchy, męża jej, na wiele naprzódPilnie pookadzane co dnia, miejsce w rzędzieNastępliwe — hodować umiemy...

CEZAR.  A co brzmiZ godnych słyszenia rzeczy?RYCERZ. Ludność dwóch prowincyj,Peluzji i Kanopy, rozkazem królowejZmieniono w poczet stałych biegaczów z listami,Wici przytem o nocy zapalane będą —To zaś obrotem galer na morzu się znosiAż pod Cyklady!...CEZAR. Czuwać zewszechmiar jest słuszna.Dobrze pozdrawiam!...

Zamek, w którym po raz pierwszySpocząłem i gdzie blade czoło PompejuszaZastąpiło mi drogę, zwiedzę dziś o nocy...

Legje nad ranem w drodze spotkają Cezara.

PIERWSZY KAPŁAN. I oto, jako było na początku, tak jest!...Zewszechmiar spokój — król i królowa ciż sami.Rzeczy egipskiej tylko mądrość to potrafia,Precept tylko hermejskich sprawuje to siła.Mąż, zaiste, że wielki opuścił te progi,Acz drobne sprawy raczej nad miar go zwiększają!RYCERZ. «Przybył — pojrzał — dopełnił...»PIERWSZY KAPŁAN. Rzeczy jednej zbywa,O rycerzu, nad wszystkie ważnej i dla której,Tu, tam, teraz co chwila trapieni jesteśmy —DRUGI KAPŁAN. Konjunkcji ciał niebieskich!...PIERWSZY KAPŁAN. Ongi nie bywałoKrólewskiego małżeństwa bez gwiazd połączenia.DRUGI KAPŁAN. Niejaki przebłysk, wielce wątpliwy, zdalekaDawa się podejrzewać, atoli...

PIERWSZY KAPŁAN. Atoli Zwać tego nie godzi się przebłyskiem, co ledwoJaki Archiprezbita lub jaka SzecheraDługim postem w głębinie niebios domacali.Prawdziwy syzyg, istnie horoskopu godny,Cale innego blasku jest, niż to widzenie.

Atoli w świeckiej (jeśli się tak godzi mniemać)Wiedzy ćwiczeni męże rozeznają przecieżSyzyg zodyjakowy od widzeń światłości.PSYMACH. Ile różnem jest oka niebieskiego wnętrzeOd wnętrza niebios!...OLYMP. Młodość człowieka od wiosny!...

KLEOPATRA. Jeszcze i tu spotykam wiernych i szczęśliwych.KAPŁANI. Wszędzie i zawsze — —

KLEOPATRA. Jestem zmęczona... Zaprawdę.Iż miałam czem!...

...Co możesz, z tej szaty weselnejOdbierz! Niechaj odetchnę...

...Aah! Rycerz!... Ty bierzeszStraż tej nocy w Serapjum po ludowej uczcie?Arcy to jest rozsądnie...

On jest gwiazdą wojska!On jest ten, który pierwszy królowę ostrzegał,Jak niebezpiecznym Cezar... wojownikiem byłbyW danej chwili... On w zamku jednym w okolicyKrólowę prowadzącą wojsko, zbawił... Tak jest...RYCERZ. Monarchini!...PIERWSZY i DRUGI KAPŁAN. (przyglądając się osobie Rycerza) Jak zrodzon w kaście wojowników!W dostojnej wodzów kaście jakby na świat przyszedł.KLEOPATRA. (mniej głośno i z westchnieniem) On pierwszy mi Cezara zwiastował przybycie!...

Rycerzu! By podzielić w czemś twe trudy na dziś,Kleopatra ci hasło znajdzie. Weź wyrazy:«Zorza i perly»... choćby zausznic mych perły!

Szaty słów dworskie ciążą niekiedy zarówno,Jak te, których już nieco odjęłaś, Eroe!Jeśli zdołasz co jeszcze zwlec, odrzucaj wszystko!...

Medyku! Doświadczenie pouczyło gminneLiśćmi ochładzać skronie — i stąd wieńce poszły,W czas uczt przyjęte do dziś... Jaki, mniemasz, z liściBłogo uśmierza ciężkość głowy nadużytej?OLYMP. Wawrzyn, lubo ma nieco trucizny. NiekiedyBluszcz, albowiem chłód trzyma. Czasem liście wonneTymu. Poniekąd wschodni czerwony anemon...KLEOPATRA. (z dziwnem poruszeniem)Anemon?... Do purpury podobny!... Anemon!!...OLYMP. Wszelako spokój ducha, tudzież kontemplacjaFirmamentu niejedną leczyły gorączkę.PIERWSZY KAPŁAN. Eter boski, na szczycie niebios przestający...DRUGI KAPŁAN. ...którego rzadki człowiek zakosztował...KLEOPATRA.  MożeZarzucę na się jaką opończę podrzędnąI, w pierwszą lepszą łódkę stąpiwszy, popłynęPoglądać w gwiazdy... Nie wiem, jak poradzę sobie.Tyle znużona jestem!...

Mądry Psymachu! Ty, któryBibljotekę dla mnie zbierasz w AleksandrjiI uczniami masz co dnia zapełniony portyk.Mów! Chcę o filozofji coś słyszeć. Mów, czemuZ błogosławionych torów wielkich szkół wyszliście?Ongi mędrcowie siłę znamienitą mieliPrzeistoczenia uczuć w nieznane potęgi,Jak boski czynił Platon, że przemilczę starszych...Dziś wszelako... Chciej, proszę, powiedzieć mi: czyliGdyby naprzyklad oto Eroe niechcącyTknięta była piorunnym miłości pociskiem.Czyli też z was kto wzorem starożytnych mistrzówWziąć umiałby tę piękną głowę, jak amforęI odmienić w niej całość zawartą w treść inną?

Jak królowa, o dobro poddanek staranna.Pytam — — słucham...

PSYMACH. ...Przykładem mistrza szkoły starej,Poprosiłbym o jeden dzień namysłuKLEOPATRA.  TylkoO jeden dzień! No, proszę... Dlaczegóż nie o wiek?

EUKAST. (do obecnych półgłosem)Królowa, jeśli wolno tak rzec, jest znużona.RYCERZ. (półgłosem) Hasło, mnie dane. wkrótce obejmę...OLYMP. (półgłosem)  PozorySnu nieraz rzeczywiste przynoszą owoce...EROE. Królowa mówić głośno pozwala, gdy marzy.

PIERWSZY KAPŁAN. Konsul dotknął.KLEOPATRA. (porywając się) Juljusz!... Cezar?... To dotknął... Co to jest?DRUGI KAPŁAN. Testament.KLEOPATRA. (powstając z krzesła) ...Zbyt bolesne spomnienia... Eukast!Niechaj z konfitur zrobią podobieństwo kształtnePapiru tego i niech monarsze poniosą!Mąż mój rączkami dwoma dotknie się tej rzeczy.

Królowa was pozdrawia!...

PIERWSZY KAPŁAN. Jak piękna jest miłośćKoronna! Godna tego Ptolomeów rodu,Z którego po dziś każdy stoi w mumji swojejI złamanego nie ma palca!DRUGI KAPŁAN. Dobrze okadzoneFramugi, tudzież skrzynie z drzewa pachnącego,Niepróżno tak zaletne stadło oczekują!

Rycerzowi słynnemu skłonienie.RYCERZ.  Wzajemne!

PSYMACH. Dziewięcioma języki mówiąca osoba,Greckich świadoma rzeczy, a celna w egipskich,Nauczona więc mądre zagadki stosować,Bardziej słowy olśniła mię teraz, niż berłem.Często wracam myślący z królewskich posłuchów,Napotykając wielkie tych sfinksów oblicza,Które się wylęgają tam i sam na słońcu.

«Miłość odmienić w nowe potęgi i wyższe...»Żali to się jednemu z mędrców zalecało?...Cóż powiedziałbyś, walny rycerzu? Czy, względówChloe nie mogąc dobyć, szedłbyś do portyku,By cię nauczał znosić to pitagorejczyk?Albo czyli z kapłany szedłbyś egipskimiPo eter wszechkojący w zodyjaku otchłań?RYCERZ. Nieraz, na dzidzie brodę oparłszy o nocy,Na pustyni placówkę gdy odprawowałem,Szedłem okiem, gdzie świeci konstelacja PannyI w dalekie Lwa gwiazdy lubiłem pozierać.Lwy tymczasem dokoła zbiegały pustynię,Więc spokoju ku takiej treści rozeznaniuW głowie mojej nie stało — słów dziś braknie w uściech.Tuszę, iż rzeczą dobrą przeciw melancholjiJest gra rozsądna w kości, lekkie wino, tudzieżWiedza uzasadniona, iż Chloe są mnogie.PSYMACH. Mnogie są Chloe ani jedyna jest Wenus!Epos ma ciąg apostrof i różność rapsodów:Nadewszystko zwątpienie, pochodzące z onejTroistości — zwątpienie to filozoficzne,Któremu też i panny bywają skwapliwe,Skwapliwi są zarazem rodowi ich krewni,I rzeczypospolitej interes, i pieniądz.Takiej sprawie i silnie tak ustatecznionej

Gdyby zaprzeczył mędrzec, zaprzeczyłby słońcu!...Gdyby z nią walczyć zechciał, byłby odrzuconymPoza rzeczywistego rozumu całokształt,Zaś ostatnia z mnogiego szeregu tych ChloeCisnęłaby mu w oczy swój zużyty koturn!Zarówno więc i grzeczność dla niewiast pełnimy,Do ich starań usilnej dokładając ręki,Jako i filozofji oddajemy hołdy,I pospolitej rzeczy kształcimy harmonję,Obejmując zwątpieniem treść, rzeczoną wyżej.RYCERZ. Straży zastęp zbliża się.

PSYMACH.  Niech «Perły i zorza»Ubezpieczą mnie równie, jak w zadaniu ciasnemFilozoficznie hasła logiki użyłem...

Lecz cóż widzę! Jednego z mych uczniów prowadzą!RYCERZ. Kto i czemu pojmany jest?...STRAŻY NACZELNIK. (zaczyna opowiadać)  Libacyj zbytek...POJMANY. (nietrzeźwo — przerywa dialog) Zawiedzionego serca... ofiara! Dla płochejHarinoe, co hołdy wzgardziła i rymy(Acz gęsto jej śpiewałem...). Mało czuli ludzieNie są skłonni, by pojąć udręczenie wnętrzne,Zaledwo się przygasić zdolne oceanem!I trapią mnie dla jednej rozbitej amfory...Hasła chcą?... Tylko mistrze nasi hasła wiedzą!PSYMACH. (do Rycerza) Zezwól mi go!POJMANY. (spostrzegając mistrza) Psymachu wstrzemięźliwy!PSYMACH. (ujmuje pod rękę pojmanego i mówi do Rycerza) Pozwól!Podejmę silną tezą ten umysł, zdrowemiTreściami wesprę, do dom powiodę lub wzniosę,I filozofa godnym powrócę ćwiczeniom.

RYCERZ. Tylko straż nocna prawdę zna!... I tylko owi,Co bruki pomiatają, między zorzą bladąA znikającej nocy cieniem, widzą życie!SETNIK. (mieszając w ręce kości) Spokój powszechny kostkę pozwoliłby rzucić.

Dziesięć!RYCERZ. I dziesięć!SETNIK.  Jeden —RYCERZ.  I jeden! Szczególna — —Sąż fata symetryczne?... Symetrja przypadkówZnakomitem byłaby dla mędrca pytaniem.SETNIK. Aż zakręca mi w głowie sama myśl tej tezy!RYCERZ. Jeden Cezar zdołałby traktować ów przedmiot.SETNIK. Jako?RYCERZ.  «Alea jacta est!»SETNIK.  Wybornie!RYCERZ. (ostrzegając znakiem milczenia) Słyszę...Stąpanie lekkie, drobne, jako liści szelest...SETNIK. (wpatrując się) Kobieta!... I z kibici jej toku — mehercle! —Sama się postać jawi nazewnątrz opony.Jedna z tych, co, uchronić się nie mogąc wdzięków,Kiedy je kryją, kłamią!...

RYCERZ.  Poznałeś. — Królowa!...SETNIK. Widocznie łódź jej czeka...RYCERZ. (postępując ceremonjalnie kilka kroków ku królowej) Obowiązek każeWyrazić znak czujności — —KLEOPATRA, (przechodząc) Hasło me w kolczykach...

RYCERZ. (powracając do Setnika) Tak to jest!... Strażnik tylko zna istotę życia!W tę stronę mędrzec z uczniem pijanym się kwapi,Gdy monarchini w ową samotna o nocyIdzie poglądać w gwiazdy, modlić się i dumać...SETNIK. Izydy jest kapłanką z rodu.RYCERZ.  I z umysłu.

SETNIK. Dziesięć! Co też się w Rzymie dzieje?RYCERZ.  Mężów otoDwóch, którzy oczekują trzeciego z powrotem.SETNIK. (rachując) Moje czterdzieści!Jeden z dwóch Antonjusz Marek,A trzeci, co z powrotem, Cezar... Drugi?... Nie wiem.RYCERZ. No!... Lepid...SETNIK. Przy tamtych dwóch postać znikająca.Przecie go tu w Egipcie zbliska widzieliśmy.RYCERZ. Przezorny człowiek, arcy w kunktaturze bystry.SETNIK. Ah, pozwolisz, rycerzu — nie tego legjonom Szukać!... Antonjusz rusza się... i rusza płacę...Ciska kości...RYCERZ. I gęsto przegrywa.SETNIK.  Niekiedy!

— — Grunt jest, że Rzym ma ludzi w legjach od wyprawyWielkiego Pompejusza, ludzi, co widzieli,Gdzie świat się kończy i gdzie pierwej rzymska stopaNie tykała twardnącej częstym szronem ziemiStron, co są aż pomiędzy Kolchidą północnąA wschodnim brzegiem Frygji; gdzie HiperborejeMieszkają, mając głowy okryte kapturemZe skóry zwierząt. Tam są i stepy i morza,Smętne bory, brak słońca; tam znudzone ptactwoWielkiemi bandy chodzi, leniwe do lotu...Stamtąd jest piana soli, z morza wychodząca,A jeden lud wojenny zbiega te pustynie,Kryty łuską, z końskiego struganą kopyta...RYCERZ. Podobną Cezar powiózł z ostatniej potyczkiZ Party.SETNIK. To rzecz jest inna.RYCERZ.  Jakże? Sam widziałem —Łuska w łusce przezrocza, jak paznokieć...SETNIK.  PartySą Party. Lecz jest plemię na HiperboreiKawalerskie, odmienne, z wąsami u wargiPokrętnemi, jak węża gdy ptak w dziobie niesie...A które wypoczynek ma w obrzydliwości,Ziemią się nie zaprząta, czci bogów zna mało,Klnie i hasa na koniach chudawych, lecz skorych,Klacze doi... okrutnie lęka się czarownic...RYCERZ. (porywając się i dając znaki uciszenia) Słyszę pęd biegnącego — wcale wołań straży!Cóżby to znaczyć mogło?...SETNIK. Tak jest — — bieg wyraźny...

WTÓRY KAPŁAN. Rycerze!SETNIK. Ktoś bez hasła?!WTÓRY KAPŁAN. Dane było przy mnieI to fortunnym trafem stało się — inaczejNie przeszedłbym przez wszystkie straże...RYCERZ.  Ah, zaiste,To wy...WTÓRY KAPŁAN. Niechno odetchnę chwilkę...RYCERZ.  Coś ważnego?SETNIK. Coś gwałtownego...RYCERZ.  Pot mu ocieka po brodzie.WTÓRY KAPŁAN. (zaczynając mówienie) Od wielu nocy...RYCERZ.  Nie kwap się mówić!WTÓRY KAPŁAN.  Od wieluNocy Szechera mądra z kapłany na wieżyZodyjakowej światła śledziła niebieskie,Czekając mniemanego syzygu, — aliściDziś, gdy sama czuwała z szczególnem kwapieniem,Mając źrenice w jeden nieba punkt utkwione.A postami osłabłe członki, usłyszałemKrzyk jej, jakoby pękłej struny, lub naczynia,Gwałtownie strzaskanego... Był to jej krzyk... ślepej!RYCERZ i SETNIK. Ah!...WTÓRY KAPŁAN. ...Która, śledząc światło, zyskała ciemnoście,I, horoskopem drugich zajęta, stradałaGwiazdy własne!...Wielka jest przypadków ironja!Za ociemniałej krzykiem podążyłem. Ona,Słowy wypowiadając to nieszczęście, zewsządBudziła echa wieży, a słowa te byłyPomieszane z proroctwy ciemnemi. Może być,Że nieszczęśliwej naraz ze wzrokiem i umysł

Stradał jaśnię. Zaś pewną jest rzeczą, iż wcaleBez pozwolenia archiprezbytów szły głosyProrokujące z wieży i że to skandal jestSzczególniejszy.Uchwycić ją za ramię chciałemNa skręcie wyższych drabin, lecz, jak szybki pająk,Okraczający znaną mu nić, raz zaledwoŚród księżyca sylwetkę wyszczerzyła czarnąI zniknęła, dopadłszy stopniowań kamiennych.Brzmienia zostały za nią, wygłaszane echemSklepień i gadające o królestwa losie,O bohaterów cieniach...Wszystko rzeczy, któreBez przyzwolenia arcykapłaństwa stały się...RYCERZ. Bez tegoż wzrok stradała!WTÓRY KAPŁAN.  I to jest zaiste,Niepowrotnym skandalem!... Was, rycerze, pytam,Żali tędy lub — co mi właśnie przyszło na myśl —Żali do Nekropolis nie pobiegła?... ÓwdzieZ groby rozmawiać?...RYCERZ. Z niewiast tu nikt oprócz jednejKoryfei Izydy, nie przechodził — ta zaś,Zaręczyć wam możemy, że jest arcypiękna!...WTÓRY KAPŁAN. Nie ona!...

Nekropolis jest jedynem miejscem.Kędy nieszczęsną ponieść mógł szał; tam się kwapię.

RYCERZ. Z dwojga onych kto umysł ma trzeźwiejszy, wątpię...SETNIK. Zda się, iż grę na nowo zagaić nie pora.RYCERZ. Praesagia nie są arcypogodne...SETNIK. Zaprawdę,Wszelka noc zawsze musi mieć coś szczególnego.RYCERZ. (nagle) Towarzyszu, przychodzi mi na myśl rzecz bardziejWażna, niźli ucieczka Szechery do grobów.Straż nazewnątrz obejmiesz ty... przed moją czatą,Ażeby się gdzieś nazbyt blisko nie spotkaliProrokini i kapłan... Cóż albowiem żołnierz,Pełniący służby swoje, umiałby podołaćW tak wysokiej niesnasce?...SETNIK.  Ergo: słucham — idę...

RYCERZ. Rzekł dobrze, iż noc każda coś ma szczególnego,I niech mi kto potrafi ją na dzień przerobićTak zupełnie, potocznie, równo tak, jak dnie są.My, co czaty od tylu nocy sprawujemyPo różnych roku porach i w miejscach niejednych.Znamy tę osobliwość, przynależną cieniom.Dużo uczonych, nie chcę już powiedzieć: mędrców,Słowa jednego nocnej nie znając zagadki.Wstają codzień i chodzą, jako małoletni,O których pierwej myślił ktoś i ktoś się nimiZajmował, kiedy oni ani dbali o to!Sam, niejedną twarz bladą rano napotkawszy,Gdy powracałem z czatów, sam umiałbym nierazTakiej po wiedzieć twarzy dwa lub cztery słowa,Którychby ona nigdy nie myśliła słyszećOd nikogo, prócz siebie.To szczególna rzecz jest...Każde miejsce inakszą ma nocy symfonję!Tu zaczyna się ona huczną wesołością,Spadającą oklasków i śmiechów kaskadąNa bruk miejski, przez lżejsze akordy. NastępnieTony te milkną — ptaków nocnych słychać poświst,Szczekanie psa nad brzegiem kanału, plusk w wodzie,Wykrzyk daleki jakiejś wątpliwej natury,Uciszenie głębokie —— potem szelest drobnyNiewieściego trzewika lub flet, który zaczął.Lecz nie dokonał pieśni... potem jakby duchaNiedotkliwego smętek w powietrzu i spadekJednego listka na bruk — potem wielkaNocna cisza...— Aż nagle gromada wielbłądów

Szłapie z rżącemi osły, koła tętnią — wreszciePrzeklinania woźniców i modły poranne!

Nowy ton, nieznajomy, dobiega mych uszu:Coś, jakby odrzucona harfy struna długaWiła się jeszcze w piasku, sycząc i brzmiąc razem...

To... Szechera!...SZECHERA. (idąc omackiem)...Od jednej kolumny do drugiej,Jak pomiędzy dobrymi ludźmi, ślepa idzie!...

Straż lub służbę w portyku kto trzyma?...RYCERZ.  Ten samy,Który cię czcił widzącą, teraz ufa dla was,Lecz i boleje!...SZECHERA. Synu!... Świat zmierzchem się kończy...Kończy się świat ciemnością...

— — która z wewnątrz bucha...Syzyg, jakiego kapłan szuka z wieży liczbą,Nie nadejdzie i gwiazd dwóch nie złączą się astry,I poślubienia w niebie nie ujrzą...Ta ziemiaEgipska pod epokę, która już, już blisko,Stanie się tylko jedną rzeką, tylko Nilem,Tylko korytem, nie już krajem i mocarstwem...

SZECHERA. (ciągnąc proroctwo) Kapłanowie z pod klucza gwiazdę wypuścili,Która idzie. Daleko jeszcze jest, daleko —Egipt przejdzie, i wielkie morze przejdzie, i nad RzymemStanie, z rozczochranemi włosami, czerwona!...Nad wzgórzem, jednem z siedmiu, które jest spaniałe,A Kapitol nazwisko jego (w mowie ludzkiej...),Tam kometa zatrzyma się dla namyślenia,Czyli roztrącić, albo nic roztrącić, państwa,Królestwa i świątynie...I płomienną głowąKiwać będzie o nocy nad miastem... Tam wielkiMąż, którego wy wszyscy znacie...

Mów, rycerzu,Czy tu nikogo niema oprócz ciebie?...

RYCERZ. Niema...SZECHEBA. (ciągnąc proroctwo) Tam mąż wielki, co trzymał świat w prawicy czystej,Nie dla siebie potężny, przez męstwa dojrzałośćPanujący koniecznie, cały mąż, jak filar —Od zawieruchy krótkich puginałów wziętyZdradą — dwadzieścia i trzy pchnięć, a wszystkie w piersi,Zgarnie rękoma, jakby purpurę zarzucałPluskiem krwi, jak fałdami płaszcza...I polegnie!...I Rzym polegnie odtąd!... I świat nieco!...ImięMęża...

...Synu mój, odrzecz mi rycerskiem słowem!...Czy tu królowej niema?...RYCERZ. (pogląda na Kleopatrę milcząc)..............KLEOPATRA. (daje Rycerzowi znak ręką, aby skłamał)..............RYCERZ. (do Szechery) Raz powiedziałem...SZECHERA. Rycerskie słowo?...RYCERZ.

...Słowo rycerskie!!

SZECHERA.  ...Mój synu,Wielkiego męża imię jest: Cezar!KLEOPATRA. (zataczając się w omdleniu) JeżeliTak — się on — zwie, to Rzym się odtąd zwie przekleństwem!