Żołnierze idą szybko...

Du Fu (712–770)

Translated by Julian Święcicki

Żołnierze idą szybko, łuk niosąc i strzały,Za nimi żon i dzieci biegnie zastęp cały;Odzieży się czepiają, lejąc łez potoki,A płaczu i skarg echa lecą pod obłoki!Wciąż pyta wojsko rzesza ludzi przechodząca,A oni: los nasz — rzekną — iść naprzód bez końca!W piętnastej jeszcze wiośnie wyszli z nich niektórzy,A dzisiaj od czterdziestu lat już są w podróży!Zaborów coraz nowszych tworząc dzikie plany,Nie słyszy krzyków ludu władca krwią skalany...Daremnie pług i rydel chwytają niewiasty,Na polach tylko głogi plenią się a chwasty.

Śród rzezi wiekuistej ginie zastęp młody,Człowieka życie równe dniom psów albo trzody!I pocóż nam się rodzą nieszczęśliwe syny;Toć większa dzisiaj ojcu pociecha z dziewczyny.Bo córka, jeśli wyjdzie, to pod dach sąsiada,A na chłopców od dziecka czatuje śmierć blada.O władco, błękitnego nie znasz brzegów morzu,Gdzie kośćmi się umarłych bieleją przestworza,Gdzie z ziemskich więzów świeżo wyzwolone duchySkarg fale pośród nocy rozlewają głuchéj.Tam niebo ołowiane i deszcz mroźny siecze,A zewsząd drżą w powietrzu jęki nie-człowiecze!..