Opętany zamek
Translated from English by Antoni Lange
W najzieleńszej z naszych dolin,Od aniołów zamieszkały,Promienisty i pogodny —Niegdyś zamek stał wspaniały.Tam — w krainie władcy MyśliStał świetlany zamek ów:Żaden seraf nie nakreśliSkrzydłom cudnych takich snów.
Kołysał się tam na dachuSzereg złotych flag bogaty:Ach — to wszystko było dawno,Przed dawnemi bardzo laty.Z wietrzykami, co igrałyW posłoneczne owe dnie —Przez omszone, jasne wałyWonny eter w sale mknie. —
Wędrownicy, w tej dolinie,Przez dwa okna jaśniejąceWidzą duchy, w takty liryMelodyjnie kołująceWokuł tronu, lśniąc wspaniale,Iście jak porphyrogen:W należytej widniał chwaleŚwietny zamku władca ten.
Promiennemi od rubinów —Świetlanego zamku wroty —Płyną — płyną — ciągle płynąMuzykalne ech istoty,Których słodkim było losemWciąż królowi nucić śpiew,Po nad wszystko cudnym głosem —Wiedzy ludów niosąc siew.
Aż ci naraz w czarnych szatachSpadła chmura klęsk obfita:Płacz, bo nigdy złota zorzaJuż nad zamkiem nie zaświta.I ów pałac — co jaśnieje
Dotąd chwałą w mroki padł —I straszliwe jakieś dziejeZ niepamiętnych dźwiga lat.
A wędrowcy dziś w doliniePrzez dwa okna krwią płonące —Widzą formy, rozdźwięczoneFantastycznie wirujące —I jak rzeki wir szalonejRój zgrzytliwych płynie ech,Bo przez wrota — wykrzywionyBez uśmiechu — w wieczy śmiech.