Sonety — IX
Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska
Czy słuszna jest, by człowiek dawał tylko tyle,Co dać mogę! Pozwalał, byś w gorzkiej ozdobieŁez, tak bujnych, jak moje, trwał na lat mych grobie,Co zmartwychwstają ciągiem westchnień, kiedy chwile
Umartwień długich wspomną wargi, zrzadka mileZdobiące się uśmiechem dla cię? O, w żałobieTrwóg, wołam, iż niesłuszna! Nie jesteśmy sobieRówni, by kochankami być; wyznam, i chylę
Czoło w smutku, bo lichość darów czyni ze mnieNiewdzięcznika. Niestety! w rozstania godziniePurpury twej nie zbruczą pyłów moich ciemnie,
Jadu nie wleję w kryształ wenecki, gdyż ninieMiłość swoją ujawniać — byłoby nikczemnie.Kocham jeno! zwól — w ciszy cię miłość wyminie.