Sonety — XI
Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska
Jeżeliby zasługi miłość zapewniały,Nie jestem już niegodna całkiem. — Smętna, dzikaLic bladość, kolan drżenie, kiedy się umykaZiemia, iż ciężar dźwigam serca czas niemały
Dola pieśniarska, niegdyś nad Aornu skałyPorwać mająca, gdy dziś... ta moja muzykaMelancholji zaledwie zda się na słowikaDolin... Przecz-że me usta gorycz pićby miały
Wspomnień? O, mój Najdroższy, toż prawdą jest pono,Iżem ciebie nie warta, czcigodnej twej doli!Lecz, przeto, że cię kocham, łaska mi obroną,
Miłości samej darem; tedy w wieczną kolejZ miłości życie czerpię, z życia Miłość płoną:Błogosławiąca, zrzekam się ciebie — Jej k’woli.