Sonety — XXXVI
Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska
Gdyśmy się po raz pierwszy spotkali — kochali,W marmurze na zdarzeniu tem budować skoraNie byłam. Chyba minie wnet miłości pora,Wahającej się z troski w troskę? — Choć nam dalej
Złocić się zdała droga światłem, pierś się żali,Od smutków ciągłych drżąca, i, niewiarą chora.Bałam się skinąć palcem. Dziś odeszła zmora:Silna jestem, pogodna... Lecz powrotnej fali
Lęku — Bóg, zda się, każe rość. Miłości śluby!O, niechby nigdy moje nie zgarnęły dłonieCienia pieszczoty, która między nas, mój luby,
Padła, niezasłużenie, gdy zgasł żar w twem łonie.Miłości, zdradź mię! jeśli prowadzisz do zgubyChoć jednę radość, która w jego losach płonie.