Do Q. Delliusa
Translated from Latin by Adam Asnyk
Original title: Ad Q. Dellium
Pomnij zachować umysł niezachwianyPośród złych przygód i od animuszuZbyt zuchwałego wśród pomyślnej zmianyChroń się, gdyż umrzesz, Delliuszu;
Umrzesz, czy smutny przeżyjesz czas cały,Czy na trawniku zacisznym zasiędzieszNa dni świąteczne i z piwnic wystałySwój Falern zapijać będziesz.
Gdzie biała topol z sosną rozrośniętąChętnie swe cienie gościnnie zespala,Gdzie wstrząsać brzegu kotliną wygiętąPierzchliwa sili się fala —
Tam rozkaż przynieść i wina i wonieI kwiaty róży, tak krótkiej trwałości,Póki wiek, mienie i trzech prządek dłonieTej ci dozwolą radości.
Ziem skupowanych ustąpisz — i domu.I willi, którą żółty Tyber myje —Ustąpisz: bogactw spiętrzonych ogromuDziedzic twój potem użyje.
Czyś bogacz, plemię Inachusa stare,Czyś biedak, wyszły z warstw najniższych łona, —Niema różnicy: pójdziesz na ofiaręBezlitosnego Plutona.
Wszyscy zdążamy tamże: wszystkim z urny,Prędzej czy później jeden los wychodzi:I w kraj wiecznego wygnania pochmurnyNa smutnej wyśle nas łodzi.