Wiosna (I 4)
Translated from Latin by Józef Birkenmajer
Wiosna ożywczym tchem wygnała precz srogi mróz i zimno.Na wodę wyschłe ciągną znów galary.Wieśniak z dobytkiem swym opuszcza już chatę swoją dymną,a na wygonach szron nie błyska szary.
Venus już idzie w pląs w miesięczną noc — nigdy się nie spóźniarej wodzi tańcom Gracyj i Dziwożon.Dzwoni im niby w takt Vulcana młot i Kyklopów kuźnia,gdzie srogi ogień znowu dziś rozłożon.
Przeto uwieńczmy skroń w mirtowy liść albo w kwiaty świeże:zabawę naszą radość niech uświetnia!W gaju zielonym dziś na Fauna cześć życie da w ofierzekoziołek albo owieczka nieletnia.
Szczęsny Sestiusie mój! Ach, blada śmierć stopą swoją depcetak wieże królów jak nędzarzów budy!Życie ma krótki bieg... Daremne sny nadzieja złudna szepce!...Już bliska noc i pełen widm i złudy
głuchy Plutona dom... którego ścian głową nie przebodziesz!Tam już nie będzie kostek ani wina,ni Lykidasa wdzięk nie ujmie cię, choć go kocha młodzież,a wnet niejedna westchnie doń dziewczyna!