Wiosna (IV 7)

Horace (65–8 a. C.)

Translated from Latin by Józef Birkenmajer

Zmienia szatę swą świat: już trawa się jawi na łące,w gaju rozwija się liść.Znikły śniegi, a rzeki, dotychczas roztopem huczące,nurtem zaczęły znów iść.Nago, bez lęku pląsają trzy Gracje z gronem rusałek...Roku ostrzega nas biegz każdą chwilą, codziennie kradnącą nam życia kawałek,iż nie jest wieczny — nasz wiek...Zephyr lody pokruszył — lecz wiosnę lato wnet wyprze!Ono przeminie też wraz:jesień jego dziedzictwo roztrwoni... I w tropy najszybszezimy powróci znów czas!Jednak chyże miesiące nagrodzą niebieskie te straty.My zaś, gdy w ziemi już rdzeńwnijdziem, gdzie zbożny Aeneas, gdzie Ancus i Tullus bogaty,popiół z nas będzie i cień...Któż ci zaręczy, że bogi o jedną dobę jutrzejszążycia przedłużą nam ciąg?Nie szczędź darów przyjaźni! Dziedzicom, co mienie twe zmniejszą,wydrzesz ze chciwych je rąk.Kiedy raz umrzesz, świetny Torquacie, i kiedy nad tobąMinos odprawi swój sąd,już cię nie wskrzesi twój ród, ni wymowa, lśniąca ozdobą,ni cześć dla bogów i świąt...Wszak Hippolyta czystego nie zbawi Diana z podziemu,gdy w mrok śmiertelny był wzięt,ani Theseus nie zdoła Peirithojowi drogiemuskruszyć lethejskich pęt...