Adam (Neruda)

Jan Neruda (1834–1891)

Translated by Konrad Zaleski

ADAM.

Sąd ostateczny. Pękaj ziemska gleboPod surm tych hukiem, co mierzy aż w niebo,Którego brama z mroków się wynurza.Wnet ludzkość bieży z wszystkich krańców świata,Jak tuman śnieżny, gdy go żenie burzaI na dolinie staje Józefata.

Bóg zasiadł. Ludzkość wnet przejęły dreszcze.Cisza. — Gdzie Adam? Czy nie powstał jeszcze?Na rozkaz Urjel z Adamem na przedzieWśród niemej rzeszy szybkim zmierza krokiemI do stóp tronu Zmartwychwstańca wiedzie.Drży cały, blednie Adam przed wyrokiem.

— Mąż ten, rzekł Urjel, gdym go zbudził, z trwogiTulił się do mnie, obejmował nogi...Tu, nagle Adam pada na kolanaI woła głośno przed obliczem Pana:— O Ty, co pomnisz z Ewą życie mojePanie Wszechwładny! nie pragnij mej zguby!Drżę cały, blednę, nie dziw, gdyż się boję,Byś mi nie kazał z nią ponowić śluby!...