Gdyś ludzi kochał

Karol Antoniewicz (1807–1852)

Gdyś ludzi kochał miłością tak czystąA żadnej zdrady twe serce nie znało,Świat serce złamał, myśl zmroził ognistą,Cóż ci z tych błogich dziś marzeń zostało?Gorzkie wspomnienie! — Na tej łez dolinieI to przeminie.

Gdy taką walką dusza rozkrwawionaJak ptak spłoszony przed światem się kryła,A ostrym smutku wieńcem ociernionaZ kielicha życia samę gorycz piła:Łzy twe spłynęły! — Na tej łez dolinieI to przeminie.

Gdy twym zamysłom wszystko idzie sprzecznie,Z sobą, ze światem, wciąż żyjesz w rozdwoju,I walcząc mężnie walczysz bezskutecznie,

Nie mogąc duszy wywalczyć pokoju:Nie trać ufności! — Na tej łez dolinieI to przeminie.

Patrząc w to niebo, ale patrząc duszą,Tęsknoty bole kiedy cię owładną,Smutny zawołasz: Ach, kiedyż się skruszą,Kiedyż niewoli kajdany opadną?O bądź cierpliwy! — Na tej łez dolinieI to przeminie.

Spojrzyj w czas zbiegły, a wnet się rozbudziW marzącej duszy młodych lat wspomnienie;Wieleś wycierpiał dla ludzi, od ludzi;Zycie twe było jak jedno bolenie:Przeszłość i przyszłość! — Na tej łez dolinie,Wszystko przeminie.

Pracuj i kochaj! Módl się bez ustanku,Modlitwa z Bogiem duszę twoję złączy,I łzy, coś przelał już w życia poranku,I te, co jeszcze twe oko wysączy:Uschną w mogile. — Na tej łez dolinieWszystko przeminie.

Bo każda życia chwilka, to ogniwo;Jedno po drugiem w tym łańcuchu pęka.Coś w smutku zasiał, piękne wyda żniwo,

Nad grobem życia zaświeci jutrzenka.Nie trać odwagi! — Na tej łez dolinieWszystko przeminie.

Mężnie więc naprzód, jeszcze kroków kilka,Kilka łez jeszcze przepłaczesz, pielgrzymie;Wieczność się zbliża, życie jedna chwilka;Z tobą i ból twój w mogile zadrzymie.Wiara, nadzieja, miłość nie przeminie,Choć świat zaginie.