Wieczór (1896)
Rosa już chłodząca pada,Kryją się góry pomrokiem,Lecz gwiazda miłości bladaŚwieci na niebie wysokiem.
To, co niebieskie sklepienie,Słońce, oświeca tak jaśnie,Gdy padną wieczorne cienie,Kryje się zwolna i gaśnie.
A kiedy słońce się kryje,Przynosi wietrzyk sen lekki;Wszystko, co kocha i żyje,Zamyka zwolna powieki.
Nikną już dniowe obrazy,Świat się powłoką pokrywa,Tylko na grobowe gazyKsiężyc swą światłość rozlewa.
I w cichość wesołe życieZmieniło zaszłe już słońce,Chociaż na niebios błękicieDrżą gwiazd jaskrawych tysiące.
Sen oko kiedy zawiera,Kwiat wyobraźni rozwija;Łzę smutku kiedy ociera,To smutek choć we śnie mija.
A w słodko łudzącej ciszy,Człowiek spokojnie oddycha,Sfer harmonią gdy usłyszy,We śnie się mile uśmiecha.