Do majowego wietrzyka
Wiej wietrzyku ulubiony!Ledwie znasz mię ty.Daj powiew z rodzinnej strony,Zbierz wygnańca łzy!
Wiejesz — jakże skwarne tchnienie!Wolniej, wolniej wiej!Ach! rozumiem — to westchnienieZ lubych piersi Jej! —
Znów powiał — z Jazyma faliZwiewa mokre mgły!Niby deszczyk — a tak pali!Ach! to braci łzy!
Zajęczał w tonach złowrogich —Pojmuję ten jęk!To mych towarzyszy drogichCiężkich kajdan dźwięk!
Ach! ukończ moje katusze,Ześlij sny! — Wśród snówWeź zmęczona moją duszę,Odnieś Bogu znów!