II. Chciałabym, z Tobą poszedłszy w zaświaty
Chciałabym, z tobą poszedłszy w zaświaty,Wtulić się w jasność jakiejś białej chaty.I wszystkie słońcu skradzione uśmiechyWpleść w miękie złoto jej żytnianej strzechy.I w takiej chacie odciętej od sioła,Pojąc się ciszą rozlaną dokołaI patrząc codzień na wstające zorze,Czuć w duszy własnej to Królestwo BożeWielkiej miłości — i czuć przy swej głowieTwą głowę piękną jak młodość i zdrowie...I zapomniawszy, czem wpierw było życie,W zaczarowanym swej duszy błękiciePrząść z nieskończonej kądzieli WiecznościNić promienistą Wiary i Miłości.