Legenda (Junosza, 1878)
W epoce pary, kominów, węgla, szyn...W czasie gdy grosz miedzianą swoją twarzRozkazał czcić — gdy w nocy zgraje FrynI Aspazji zaległy rynek nasz...Gdy do procesu ciągnął ojca syn...Gdy związki krwi stargane... i gdy cześćZ honorem wraz w uliczny wpadła ściek,Urodził się, jak niesie metryk wieść,Uczciwy człek.I otoGdy ojciec ucieszony wzniósł w górę pacholęI ze krwi swojej dumny wołał — to mi zuch!Gdy okrzyk miał na ustach, a radość na czole,Nad kolebką dziecięcia stanął czasu duchI małemu do ucha powiedział:— Idyoto!Usłyszawszy to słowo, wstał astrolog siwyI lunetę ku gwiazdzie dziecięcia uchylił.A potem szepnął zcicha:— Duch się nie omylił.Bęben ma przeznaczone aby był uczciwy.