Sic itur ad astra

Klemens Szaniawski (1849–1898)

Na piaskach pustyni, w uroczej oazie,Szejk głowę zgrzybiałą położył na głazie,Ha, przeczuł, że kroczy doń śmierć.Już widział w oddali hurysek gromady,Już słyszał, że prorok go wzywa do rady,Bo przeżył pół wieku i ćwierć.

A szeik miał syna, dzielnego młodziana —I klęknąć mu kazał na oba kolana,Jednego do ręki wziął piastra,I wyrzekł: mój synu, z tą blaszką w prawicyWojują ludziska na czarnej ziemicy,Z tym znaczkiem dochodzą ad astra.

Nie sarkaj mój synu! lecz spojrzyj wesoło —Masz piastra srebrnego, a z miedzi miej czoło,Bądź chytry jak tygrys wśród puszcz,Nie rumień oblicza, miej zawsze odwagę,Układność wężową, szaloną miej blagę,A bądź mi tak giętkim jak bluszcz!...................I stary wnet skonał — a potem w lat paręSyn pałac zbudował bogaty nad miarę,Choć tylko jednego wziął piastra,Lecz lepsze nad pieniądz ojcowskie wziął rady,Rad chętnie posłuchał... miał skarbów gromady,Bo pojął jak idą ad astra.