Z psem (Bibl. Rękopisów)
Z PSEM
We dwu przyjacielu, przez las,po jasnych pętlach dróg,poprzez polany biegnące napłask,we dwu przyjacielu, we dwu.Masz twarz obrosłą, masz twarz jak ogieńjeleni natchnionych przez grom.Pędzą przed nami zdumione drogiz obłoków, z liści, z wszystkich stron.Las to także jest dnopod powierzchnią zamkniętą wiatru.Bije burz magnetycznych batóg,gdy w muzykę płyniemy i światłojak dziecinny, grający bąk.Gdzie ta droga przystaje? — powiedz.Rwą drewniane koniki w śmierć,biją mokre po deszczu ramiona świerkowew twoją wzniesioną jak trawa sierść,w moją płonącą gwiazdami głowęi w nasz nieludzki rytm jak wiersz.We dwu przyjacielu, we dwuw uroczysku brzęczących godzinwytropimy zielony cuddrugich narodzin.Przez ten płomień roztartych mchów,poprzez kiście drgających nutkwitnie zwierząt rogaty oset.Coraz dalej przyjacielu, we dwuzatrzymamy na krawędzi snudrętwiejące nogi bose.Powrócimy przyjacielu, we dwuzamyśleni tak głęboko w smutek tamtych nut —w ten najwyższy z zielonych tonów,że spóźnimy się o wszystkie pory rokuna zmącony życia wodopójjak na wieczerzę do domu.