Na dzień zburzenia Jerozolimy przez Tytusa
Translated from English by Zofia Trzeszczkowska
Z ostatnich wzgórz, skąd jeszcześ dla oka widomy,Jam patrzał, o Syonie, gdyś padł pod miecz Romy:Zaszło ostatnie słońce twe, a me spojrzenieOdbiło stosu twego pogrzebne płomienie.Szukałem twéj świątyni i méj strzechy nizkiéj,Na chwilę o niewoli zapomniałem blizkiéj;Jednom dojrzał — Przybytek twój płonął pożogą:Spojrzałem na me dłonie — skute — mścić nie mogą.Ach, z tych wzgórz — dzisiaj świadków strasznego widoku,Ileż razy na gród ten patrzałem o zmroku,Kiedy ostatnich blasków zachodu odbicieSkrzyło się na świątyni i na góry szczycie.Dziś — z tychże samych wyżyn źrenica patrzącaNie mogła dostrzedz blasków zachodniego słońca!Och, czemu mi nie zabłysł zygzag piorunowy!Czemu grom nie padł z niebios na zdobywców głowyLecz świątyni Jehowy obcy nie znieważy,Gdzie Pan miał tron — poganin nie wzniesie ołtarzy;Lud rozproszony, gnany w poniżeniu srogiem,Ciebie tylko czci, Ojcze, Tyś jeden mu Bogiem.