Ocean (Byron, tłum. Kasprowicz, 1907)

Lord Byron (1788–1824)

Translated from English by Jan Kasprowicz

Tocz fale wód swych, oceanie siny!Bicz flot tysiąca darmo cię rozpienia!Na lądzie śladem człowieka: ruiny,Tu u twych brzegów kres jego niszczenia!Ty sam druzgocesz tu statki! Ni cieniaTu nie zostawia człowiek, gniewem zdjęty,Chyba ślad jeden: piany krótkie wrzenia,Gdy, jak dżdżu kropla, padnie w twe odmętyBez dzwonów, bez pogrzebu, w trumnie niezamknięty.

Smug twój nie na to, aby go łupiłyRęce człowieka... Spiąwszy się do góry,Strącisz go z siebie... Ty szydzisz z tej siły,Którą on ziemi zadaje tortury —Ze swojej piersi podrzucisz go w chmury,

Albo o ziemię twa moc nim uderzy,Śród fal wyjących igraszki ponurej,W jakiejś zatoce, u jakichś wybrzeży,W porcie jego nadziei: tam niech sobie leży!

Te pancerniki, co gromami bijąW twierdze skaliste, tak, że drżą narody,Że się w stolicach władze z strachu wiją —Dębowych smoków tak olbrzymie kłody,Że się ich twórców marne, pyszne trzodyZwią wojn panami i twego obszaru,To twa zabawka!... Wszak padły w twe wody,Jak śnieżne pyłki spienionego waru,Owa duma Armady i łup Trafalgaru.

Państwa twych brzegów — czem są dzisiaj one?Rzym, Kartagina, Assyrya, Hellada!Zmyły ich wolność twe fale spienione,Lecz i tyranów... Dziś nad niemi władaObcy, służalec, ciemięzca... ZagładaW puszcze zmieniła dzierżawy, twe skronieZawsze te same! Czas im bruzd nie zada!Jak w dniu stworzenia, tak i dzisiaj płonieTen lazur, co okrywa igrające tonie.

Chwalebne lustro, gdzie się nawet w burzyOgląda Wszechmoc! ty — cichyś czy wrzący,Czy wiew cię muska, czy cię orkan chmurzy,Czyś pod biegunem, czy w strefie gorącej —Zawsze-ś wspaniały, granic nie znający!Niewidzialnego tronie! PierwowzorzeWieczności! berło wszystkich stref dzierżący!

Z twych mułów płód ten, co w tobie ma łoże,Bezdenny i samotny strasznych wód przestworze!

Jam umiłował ciebie, Oceanie!I szczytem uciech w mej młodości lecieByło jak bąbel płynąć po twej pianie!Od dziecka-m przywykł do twych fal! Na grzbiecieTwoim spoczywać to rozkosz! ZamiecieBurz twych jam kochał, choć wnętrze człowiekaPrzejmują grozą: ufałem, twe dziecię,Twoim odmętom z bliska i zdaleka,Jak dziś, gładziłem włos twój, co zdrojami ścieka!...