W grocie lazurowej
Wpłynąłem, na dnie łodzi leżąc obok wiosła,Przez wąską gardziel wejścia do błękitnej groty,A wzburzona mię fala w sam środek zaniosła.
Błękitnie było wkoło, jak w niebie tęsknoty.Ach, tu jeno brakuje chóru anielskiego,A śniłby się zbawienia wiecznego sen złoty!
Brakuje archaniołów, którzy wejścia strzegą,Tronu z kości słoniowej dla Przeczystej PannyI promiennej boskości Syna Człowieczego.
I wrócił Sen o Raju, słodki, jak fontannyPlusk szklany w skwar południa; bosko niedorzecznyZachwyt owy w godzinie mej życia porannej.
I byłem nieśmiertelny, jak Twór Ostateczny,Owiany tym błękitnych złudzeń, barw oplotem,Byłem szczęśliwy cudem tej gry światła wiecznej.
Odtąd wierzę w zbawienia Lazurową Grotę.