Bój pod Węgrowem

Maria Konopnicka (1842–1910)

Na Podlasiu, pod Węgrowem,Wody Liwca płyną,Tam się bije dzielny Sokół,Ze swoją drużyną.

Tam się bije dzielny Sokół,Lecz go Moskwa dusi,Jeśli partję ma ocalić,To uchodzić musi.

Musi z jawnej wywieść zgubyI broń i żołnierzy...Lecz kto odwrót ten zakryje,Gdy Moskwa uderzy?

Dwustu zuchów się zebrałoZ partji na ochotę,— Idźcie bracia! Już my MoskwieDamy tu robotę!

I jak burza, tak wpadająNa armaty wroga —Poszły w popłoch kanoniery,Krzyczą: Radi Boga! —

Myśli Moskwa, że to SokółWziął ich w te obroty,Już się walą czarną rzekąTe piechotne roty...

Stoją mężnie młode zuchy,Bój się wszczął zajadły...Do jednego bohateryW walce owej padły.

Do jednego padły w walce,Męczeńską drużyną —Ale Sokół uszedł z swymi.Tak to u nas giną!

Obcy piewca, cześć oddającTakiej męstwa sile,Nazwał bitwę pod Węgrowem:— Polskie Termopile!