Do Deotymy (Konopnicka)
Taką cię widzę, jakom cię widziała:W rozjęku dzwonów, w chorągwianym szumie,W czerni, lic bielą podniesionych biała,Idziesz dostojna i w górnej zadumie,Jaka przystoi pieśniarce tej ziemi,Gdzie kamień płacze, a ludzie są — niemi.
Za tobą zbity tłum, jak wojsko płynie...Krzyż mu sztandarem, a proporcem trumna;A ty hetmanisz tej całej drużynie,Spokojna, prosta, milcząca i dumna.Majestat bólu i królewskość mękiMasz w czole, laur wykwita ci z ręki.
Nie wiem, gdzie pójdzie i gdzie tłum powiedzieTwoja natchniona i żałobna postać;Lecz lud, któremu ty idziesz na przedzie,Między grobami nie może się zostać.On musi wrócić z cmentarzy na bojeDucha, przez pieśń twą i hetmaństwo twoje!
D. 25 maja r. 1897.