Fragment. O wiosno! (Konopnicka, 1915)
O wiosno! gdzie ty gubisz swoje kwiaty?I jaki wicher skrzydłami mrocznemiChwyta ich listki i wlecze po ziemiKrólewskie róż twych szkarłaty?Gdzie twych poranków blaski dyamentoweGasną? I w jakie rozwiewa się cienieWieczorna zorza, co na twoją głowęKładzie koronę — marzenie?Od jakich żarów rosy twoje białeTają, jak perły w morzu konające?Na czem ty łamiesz brylantową strzałę,Którą posyła ci słońce?Gdzie przepadają mgły twe tajemniczeI blade róże wschodzącej jutrzenki?Od czego mdleją pąki twe dziewicze,Zanim rozwiną swe wdzięki?O wiosno w blaskach i uśmiechach cała,Co na skąpane w łzach opalu tęczeZarzucasz skrzydła lekkie i młodzieńcze,Jak gdybyś w niebo leciała...I coraz szersze dnia czyniąc zdobyczeNa wschód i zachód słonecznej krainy,Światła pochodnie wnosisz tajemniczeW srebrzystej nocy dziedziny...
O wiosno! czemu tęcze twoje gasną,Skrzydła się łamią i ciężą ku ziemi?I czemu zmierzchy ustami chłodnemiZdmuchują zdobycz twą jasną?Czemu słowicze pieśni twoje mdleją?Czemu wód twoich wysychają czary?Czemu, nazwana »miłością, nadzieją«,Dotrzymać nie umiesz — wiary?
O serce ludzkie! gdzie są upojeniaMłodych porywów twoich i tęsknoty?Gdzie wielkie czyny słabego ramienia?Gdzie wielkich rojeń plon złoty?Gdzie świeżość uczuć twoich porankowa?Gdzie dążeń, celów twoich ideały?Gdzie zapał, którym uskrzydlone słowaPieśni twej w niebo leciały?Gdzie twojej siły, energji twej suma?Gdzie sny twe ciche, dziewicze, niebieskie?Gdzie nieskalana czoła twego duma,Twoje ubóstwo królewskie? —Gdzie ukochanie twoje wszechpiękności,Cześć dla wszystkiego, co wzniosłe, co święte?Gdzie są twe barwy, szermierzu ludzkości,W walce o przyszłość podjęte? —Gdzie głębia rwąca i świeżość tych prądów,Które rzeźwiły brzeg suchy, omdlały?Gdzie jasne tęcze skróś mórz i skróś lądów,Co niebo z ziemią wiązały? —Gdzie przedumanej nocy urok cichy,Co ci bezsenne otwierał powieki?I gdzie są ducha upojeń kielichy,Kipiące życiem na wieki?Zapał młodzieńczy do wiedzy, do pracyGdzie złamał wzlotów swych potężnych skrzydła?I w jakich mroków pochwyceni sidła,Milkniecie, świtu śpiewacy?
Młodości bujna! o wiosno ty ziemi!Co pokolenie świat wzmaga swe tętnaI oddychając piersiami pełnemi,Ludzkość rozbudza się smętna...Czemuż jej nie dasz tak dzielnych wybuchów,Tyle wytrwania i żaru i siły,Żeby chwyciwszy się wiosennych duchów,Zmartwychpowstała z mogiły?Czemu ty sama, o zorzo dziejowa,W mgle powszedniości przygaszona perło,Jak z tronu swego zepchnięta królowa,Łamiesz o życie swe berło? —