Gosposia (Konopnicka, 1922)

Maria Konopnicka (1842–1910)

Ach, Stasieńku mój złoty,Co też ja mam roboty!Czy uwierzysz, kochanie,Że mi czasu nie stanie?

Ledwie oczy otworzę,Słucham — świergot na dworze,A na okno mi spadaGłodnych wróbli gromada.

Ani, ani się ruszyć:Zaraz bułkę im kruszyć,Zaraz godzić ich swary.Taki naród ten szary!

Wyjdę, wyjrzę — przed domemStoi z gardłem łakomemŻóraw, ślepy nieboże,Już nic widzieć nie może.

Żóruś, Żóruś, biedaku! —Masz tu grochu w przetaku,Masz tu wody miseczkę,Podjedz sobie troszeczkę!

Żóraw głos mój rozumie,I dziękuje, jak umie: —Krruu!... Krruu!... krzyczy, co znaczy:— Niech mi panna przebaczy!

Ledwie odszedł, w te pędyLeci kokosz z swej grzędy,I prowadzi kurczęta,Gdacząc, jakby najęta.

Kokosz lśniąca i czarna,Wiem ja dobrze, chce ziarna,A dla dzieci chce prosa,Oczkiem strzela zukosa...

Ha! Niełatwo to będzie:Trza do Pawła w orędzie,Kiedy poślad odmierzaDla szafarki z śpichlerza...

Mój Pawełku! Mój stary!Dajże prosa z pół miary,To nasypię dla kurki,Co ma żółte pazurki!...

Stary Paweł marudzi:— Ej, panienka bo nudzi!I nie warta ta czarna,Co już zjadła nam ziarna!

Niby gderze i stęka:— Ej, jak nudzi panienka! —Niby siwy wąs szczypie,Ale prosa nasypie!

Zbędę jednej hołoty,A tu insze kłopoty!Jabłka lecą z jabłoni:Hej! kto pierwszy dogoni?

Biorę fartuch Małgosi,Co od święta go nosi,Raz! dwa! I już fartuszekPełen ślicznych jabłuszek...

Myślisz, że je zjem może?Ale, gdzież tam! broń Boże!Do jednego je kładęW skrzynię, albo w szufladę.

A dopieroż w śpiżarni!To rozpostrzyj, to zgarnij,Licz słoiki na półce,Dogódź każdej gomółce.

Przebierz groszek łuskany,Odpędź muszki z śmietany,Miej o wszystkiem staranie,To nie żarty, mój panie!

Myszka! Tuś mi, psotnico,Wczoraj w mleko z donicą,A dziś wpadłaś w pułapkę?Na słoninkę masz chrapkę?

Ale ci się nie uda!Zatrzasnęła się buda...Trzeba wołać Franciszka:— Myszka! W łapce jest myszka!

Lecę, biegnę, uciekam...Ani chwilki nie zwlekam.Ach, Stasieńku mój złoty,Co też ja mam roboty!