Groby nasze (Konopnicka, 1900)
...............„Lecz błagam, niechaj żywi nie tracą nadziei“.SŁOWACKI.
Groby wy nasze, ojczyste groby,Wy życia pełne mogiły!Wy nie ołtarzem próżnej żałoby,Lecz twierdzą siły.
Nie z jękiem marnym, nie z westchnieniamiNie z pustym echem pacierzy,Ale z płonącem sercem przed wamiStać nam należy.
Bo zakładniki wyście przed niebem,Które Bóg wybrał wśród gminu,Że się znów kiedyś przełamiem chlebemPieśni i czynu.
I na dalekich tułaczych drogachSypał nam Pan te kurhany,By pielgrzym tęskny na cudzych progachMiał znak podany.
Bo jak drużyna chrobra zwycięża,Gdy sztandar wzlata jej ptakiem,Tak pogrobowiec rośnie na męża,Pod mogił znakiem.
I tak przyjmuje ziemia ta czarnaOne popioły a kości,Jako złotego posiewu ziarna,Na plon przyszłości.
Więc choć jest teraz jako step nagi,Zamarła z końca do końca,Niechaj nie tracą żywi odwagi,Czekając słońca.
Im noc trwa dłużej, tem bliższe słońce,Tem bliższe błogie zaranie...Z grobów się ozwie lutnia dźwięcząca,Żywa pieśń wstanie.
I od mogiły aż do mogiłyPrzeleci jako płomienie,I zbudzi w grobach drzemiące siły,Rozproszy cienie.
I jako sztandar ziemią powieje,I zbudzi serca do bicia...Niechaj więc żywi mają nadzieję,Niech strzegą — życia!
........................
Po zeschłym liściu wiatr cichy trąca,Smętne się echa niosą...A ja na grobach — brzoza płacząca,A łzy mi lecą rosą...