Ilem ja świtów...

Maria Konopnicka (1842–1910)

...Ilem ja świtów i zachodów miał,Czy wiem już sam!Przez ile bramI dusz i ciałWchodziłem w życie,Wieczny przechodzień,Budząc się codzieńZe śmierci snu,I tam i tu,O najranniejszym świcie!

Zaś wychodziłem, znużony,W zachodu mego stronyPrzez wielkiej zorzy wrota,Co cała krwawo-złotaWiodła mnie w ciche polaModrego lnuNa łąki księżycowe,Motylich skrzydeł rozchwiane biciem,Gdziem szukał snuI do wieczności łona przytuliwszy głowę,Wypoczywałem z życia i — przed życiem.