Na obczyźnie — I

Maria Konopnicka (1842–1910)

Myśl się moja mgłami ścieleNa te pola, na te łąki,Gdzie liijowe kwitną dzwonki,Gdzie złociste brzęczą trzmiele.

Zapatrzony, zasłuchany,Nic nie widzę dookoła,Tylko nasze ciche łany,Tylko nasze zbożne sioła.

Co bolało — już nie pomnę.Ognie zgasły, przyschły rany...Tylko szumy gdzieś ogromneSłyszę z ciszą naprzemiany.

Kosowica z brzękiem płyniePrzez pszeniczne, złote szlaki;Słońce jarzy się w kalinie,Lecą pieśnie — niby ptaki...

To rozhuknie echem niwa,To zaśmieje się, jak żywa...A jak trzcina, grube kłosyZ chrzęstem lecą na pokosy.

Hej, gromada, wy, gromada!Czy o bracie zapomnieli?...Cichość... nocka przędzie bladaSrebrne nici swej kądzieli.