Nasze dziady (Konopnicka, 1900)
Zaszeptały, zaszumiałyDrzewa w tęskny chór...Przewiał wicher, tułacz stary,Przez ten ciemny bór.Nieobeschłym, dawnym płaczemNabrzmiewają tucze,Płyną chmury ponad chatą,Jako skrzydła krucze...O Dziady! Dziady!
Zakipiały sine tonie,Zamącił się zdrój...Niesie Wisła aż do morzaStary smutek swój.Niesie Wisła aż do morzaStare swoje żale,Z jękiem biją w chatę nasząJej tułacze fale...O Dziady! Dziady!
Osamiały, opuściałyDługie szlaki pól,Leci przez nie jęk stłumiony,Wieje przez nie ból.Gorżki plon wydały siewyWe łzach padające,Wyorane kości białeSuszy na nich słońce.O dziady! Dziady!
Zatrzeszczały, zaświerkałyNa ognisku skry.Dym gryzący od powałyDobył z oczu łzy.Dym gryzący chatę nasząOczernił żałobą,Nie obaczym, nie dojrzymySłońca ponad sobą.O Dziady! Dziady!