Wstań o dziecię...

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezje dla dzieci — Część II

Wstań o dziecię! idź na pole,Gdzie pot ludu wsiąka w rolę,Gdzie pod jasnem naszem niebemKłosy brzęczą żytnim chlebem,Jak struny szklane;Idź i słuchaj, a w tym szumieMoże serce twe zrozumie,Jakie to tam rosy świecą,Jak masz uczcić dolę kmiecąI zgrzebną sukmanę!

Ucz się, drogie dziecię moje,Nosić wcześnie twarde zbroje,

Jak dawni rycerze!Nie z żelaza, nie ze stali,Te, co ludzie wykowaliHełmy i pancerze,Ale jasną, ale dzielnąZbroję ducha nieśmiertelną,Co się strzał nie boi.Ale taką tarczę złotą,Co się zowie wolą, cnotą,A za oręż stoi.

Kiedy widzisz skrę, co pryskaZ nakowadła i ogniska,Gdy dłoń widzisz z kielnią, z młotem,Jak nad głową śmiga hardo,Gdy na twarzy zlanej potemOdgadujesz dolę twardą,Uchyl czoła, synu miły,Przed tym, co się krwawo znoi:Lud i praca to są siły,A świat cały niemi stoi!

Szanuj, drogie dziecię moje,W małem ziarnku — przyszłe plony,W małej kropli — przyszłe zdroje,W szelągu — miljony,

W każdej myśli — zaród czynu,Życie — w chwilce, co ucieka,A sam w sobie — szanuj, synu,Przyszłego człowieka.