Fragmenty — XVII
Poezye. Serya trzecia
Przeklęty los błyskawic, co się palą w ciszy,I osypują w ciszy fosforycznym kwiatem...Przeklęty, gdy za niemi grom żaden nie dyszy,By zatrząść zestarzałym i bezwładnym światem.
I grom ten jest przeklęty, co bez śmierci bije,Po którym nie drżą ludy i nie płoną lasy...Uderza — przecież cała stara nędza żyje,I w starej pleśni drzemią starych bezpraw czasy.
Przeklęty los! I jedno i drugie się spaliI padnie w nic, i w ciemność i w głuchotę wieku,I niczem nie zaważy na tej sądnej szali,Na którą krzywdy swoje kładziesz — o człowieku!