Wieczór już
Poezye. Serya trzecia
Wieczór już, Panie! Oto leśni ptacySkłaniają skrzydła ku gniazdom w polocie...Oto pól Twoich umilkli śpiewacy,Oto dzień cały przetrwałam już w pracy,We łzach, w tęsknocie...
Z blasków poranku, i dnia, i ze słońca,Nie miałeś dla mnie żadnego promienia.Oto się czas mój nachyla do końca,Oto już gwiazda wieczorna i drżącaBłyska wśród cienia...
Innym oddałeś zórz jasnych kolory,Nad cichą strzechą rzucone w lazurze,I zapach łąki i ciszę w naturze,Bocianie gniazda, topole i róże,I ciemne bory...
Lecz ja ze świata całego ogromuJedno jedyne serce wzięłam sobie.Gniazdo me spadło strącone od gromu,Nie było dla mnie ogniska ni domu,Żyłam w żałobie...
Po cząstkę moją, na boku stojąca,Nie wyciągnęłam przez dzień cały ręki.Życie przechodzi, pomija, potrąca,Myślałam — wspomni! — czekając tak końca,Nucąc piosenki...
Lecz oto kwiaty posnęły majowe,I kruk samotny znajduje posłanie...Czuję chłód ros tych, co lecą perłowe,Na wiernej piersi daj skłonić mi głowę,— Wieczór już, Panie!...