W lesie

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye w nowym układzie. Tom III, Pieśni i piosenki — Z oddali

Wieczór mglisty, wieczór blady,Smętnie kona chmurny dzień,Leśną ścieżką w moje śladyIdzie cichy, nikły cień.

Ni mnie woła, ni mnie nęci,Tylko za nim wszerz i wzdłużSrebrzyścieje kraj pamięci,Błogiem światłem pierwszych zórz...

Ni mnie nęci, ni mnie woła,Lekko słania się bez tchu,Tylko szumy drzew dokołaDawne pieśni budzą z snu...

Pieśń i zorza w pierś mą trącaSkowronkowych drżeniem piór,Cicha idę, dumająca,A cień za mną idzie w bór.

Idzie wiotki, i przejrzyścieNa rozkwitły pada wrzos,W górze szepcą zeschłe liście,W dole świecą krople ros.

Patrzę na dół, w górę patrzę,Szept mam w ustach, w rosach wzrok,Przez rozświty w gęstwie bladsze,Słyszę lekki senny krok...

............

Zagubiona w leśnej ciszyŚcieżką moją idę wzdłuż,A cień nikły za mną dyszy,A cień nikły za mną tuż.

Ni go szukam, ni chcę rzucić,Tylko w piersi brak mi tchu,Tylko oczu nie śmiem zwrócić,By w oblicze spojrzeć mu.

Nie uciekam, ani gonię,Ani płaczę, ani drżę,Tylko obie moje dłonieZałamują same się...

Tylko coś mnie tajnie wzrusza,W ten wieczorny mglisty czas,I wiem, że to moja duszaIdzie za mną ścieżką w las...............

Aż na skraju tej polanyCo się wrzyna w gąszcz i wzrokStoję i śmiertelnie smutnyPo za siebie zwracam wzrok.

Lecz nie widzę nic dokoła,Tylko siwy opar mgłyNa zroszone pada zioła,Na zroszone pada mchy...

Tylko ciche się westchnieniePo gałęziach niesie drzew,Tylko w dali się rozpływaNiewidzialnych skrzydeł wiew...

Tylko nawskróś popieliska,Gdzie pastuszy wygasł chrust,Rozdmuchana iskra błyska,Niewidzialnych tchnieniem ust.

Tylko dym się gdzieś rozwiewaOd wioskowych czarnych chat,Tylko sosny głucho szumiąTylko pachnie leśny kwiat...............