Mgła przejrzyste tkanki przędzie
Poezye w nowym układzie. Tom III, Pieśni i piosenki — Z łąk i pól
Mgła przejrzyste tkanki przędzie,Sny z nich zwija, sny tumany...Idzie wieczór zadumany...Co to będzie?... co to będzie?...Ojciec z pola wraca smutno,Nie zrodziły nam się żyta...Matka z łąki zbiera płótno,A mnie tęskność jakaś chwyta.
Płyną chmurki, jak łabędziePo głębokim, modrym stawie...Kruczą kędyś w nich żórawie...Co to będzie?... Co to będzie?...We dnie smutek płoszy praca,Słonko z oczu rosę pije...Ale nocką serce bijeI tęsknica znów powraca.
Z kołowrotkiem matka siędzie,Ojciec zdrzemnie przy kominie...
Pieśń od boru z wiatrem płynie...Co to będzie? Co to będzie?Czegoś pragnę, czemś się trwożę...Coś drży we mnie, coś się pali...Za dziesiąte szła-bym morze,Żeby tylko matuś dali!...