Kto czuwa

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye w nowym układzie. Tom V, Z mojej księgi

Kto czuwa ze mną?...W noc cichą, w noc ciemną,Gdy zmrok przejrzysty nad ziemią zapada,Niosąc sny lekkie, z mgły srebrnej utkane,Gdy tylko gwiazda oczy zadumaneOtwiera, w ciemnych lazurach drżąc blada,Kto czuwa ze mną?Czy ty, o morze co bezsenne łożePorzucasz, wiecznym parte niepokojem,I czołem bijesz o brzeg dziki, pusty,I skargi gorzkie spienionemi ustyCiskasz pod niebo — i rwiesz się przebojem...Czy ty, o morze?...Czy ty, płonąca pustynio bez końca,Co nad spalonem okiem nie masz powiek,I suchą, wiecznie otwartą źrenicą,Z beznadziejnego pragnienia tęsknicąPatrzysz w niebiosa z rozpaczą, jak — człowiek,Czy ty, płonąca?

Czy ty, o ciszo, którą duchy słyszą,Jak w lekkie skrzydła uderzasz nad światemI oblatujesz senne widnokręgi,I śpiewasz hymny z gorejącej księgiNocy, i szepcesz z białej róży kwiatem...Czy ty, o ciszo?...Czy tęskne szumy, które pieśń zadumyPonad lasami uśpionymi niosąI nocą idą, jak tułacze smutni,Co nie zabrali z domu nic, prócz lutni,O strunach pełnych łez, lecących rosą...Czy tęskne szumy?Czy wy, powoje, co kielichy swojePowiewom nocy otwieracie radeI, jakby gwiazdy, co na ziemi kwitną,W zmierzchu wschodzie jasnością błękitną,I w srebrnych blaskach chwiejecie się blade...Czy wy, powoje?Czy ty, daleki, co tęskne powiekiSamotny wznosisz w gwiaździste błękity...A lecąc myślą tam, gdzie wszystko świętsze,Czystsze, jaśniejsze, trwalsze i gorętsze,Chwytasz promyczek z przeszłości odbity...Czy ty, daleki?...