Poeta do demona

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom III

Odkąd błysnąłeś na mem cichem niebieGwiazdą zwichrzoną, lecącą w otchłanie,Wiem, co jest żywot i co jest konanie —Przez ciebie żyję, umieram przez ciebie.

Ty kwiat trujący — ja zeń miody zbieram;Ty grom i burza — ja zeń czerpię ciszę;Ty zgrzyt i rozdźwięk — ja się nim kołyszę —Przez ciebie żyję, przez ciebie umieram.

Pierś moja stygnie, a serce me bijePod twemi usty i pod twoją ręką;Rozkoszą ginę, zmartwychwstaję męką —Przez ciebie konam i przez ciebie żyję.

Na tobie, falo, czoło me opieram,Na tobie, wichrze, kładę skrzydła moje,Tobą zniszczenie, siły w sobie dwoję —Przez ciebie żyję, przez ciebie umieram.

Pieszczota twoja — dzwon na mym pogrzebie,Pieszczota twoja — szczęścia złota czasza,Ty — zdrój, co pali, i żar, co ugasza...Przez ciebie żyję, umieram przez ciebie!...