»Madonna del cardellino«

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

Więc idąc z synem w zachodu czas,W oblaski mżące,Na polnym głazie przysiadła raz,Na kwietnej łące.

A iżby bliższy synaczek byłTej świętej ziemi,Z kolan go puszcza w podolny pyłStopki bosemi.

I zagrał szumem srebrzystym łanNa traw cytarze,I przyniósł dziecku pastuszek JanSzczygliki w darze.

I pstre się piórka w zachodzie lśniąI złotem kraszą,A chłopię wznosi rączynę swąNad główką ptaszą.

I patrzy w dal gdzieś, patrzy wzwyżW bożej wszechwiedzyI rzecze: »Oto stanie mój krzyżNa polnej miedzy...

Stanie wśród olchów, wśród kalin gron,W zaraniu złotem,I ośpiewany będzie krzyż onPtasim szczebiotem.

I stanie krzyż mój wśród cichych siół,Na dróg rozstaju,

I skłoni brzoza ponad nim w dółGałązki w maju.

I ofiarowan będzie mój bólZa wszystkie oneW ziemi tej smętnej, wpośród tych pólGniazda zburzone...

I ofiarowan będę ja samW polu czerwonemZa rzesze ptasze, pobite tamJastrzębim szponem.

I koronowan będę ja — król,Ciernia koronąZa rzesz skowrończych krzywdę i ból,Za pieśń zduszoną...

I wydam pot mój i wydam łzy,I krew położęZa te ptaszęta, co je wichr złyPoniósł za morze.

I stanie nad mym krzyżem na znakTęsknoty gwiazda,Żeby mógł znaleźć tułaczy ptakDrogę do gniazda«. —

I słucha matka, i schyla skrońW smętnej zadumie,A hejnał cichy gra kwietna błońW wiosennym szumie.