W porcie Darseny
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
Błysło działo, grom huknął, zwinęła się różaDymów. Przeciągłym jękiem róg odzew dał z brzegu.Zwolna, chyląc swe maszty, wypłynął z szereguOkręt i rzucił starej Darseny przedmurza.
Chybło się morze na kształt ogromnego kruża,Z szumem toruje rudel drogę wskróś pian śniegu...Już nawa tchu nabiera do długiego biegu,Już po pierś białą w toniach szafiru się nurza.
Dokąd, pod jakie gwiazdy, pod jakie niebiosyIdzie morzem ten korab? Czyje niesie losy?Jakiej nadziei powiew żagle mu kołysze?
Nie wiem. Jedno wiem tylko: Gdziekolwiek popłynie,Zawsze brzegów dobije w śmiertelnej krainieI zarzuci kotwicę w wiekuistą ciszę.