Widzenie morza
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
Szmat nieba się oderwał z kraju widnokręga,Zadrgał, zalśnił, zamarszczył łusk świetnych tysiące,Wklęsnął, zamodrzał, ziemię opasał, jak wstęga,I w głębokie mgły wnurzył obadwa jej końce.
Już na kraniec zachodu i wschodu przesięga,Rozkrysztala powietrza kopuły wiszące,Już tchnął, już poszła z niego świeżość jakaś tęga,Zakołychał się z szumem i odstrzelił słońce.
Już otwarł się w niezmierność ogromną i siną,Pół globu uczyniwszy lazurów łupiną,Srebrem orzeźbia brzegi po ciemnej jej korze.
Już porwał oczy. Oczy moje we mgłach giną...Już myśl porwał. Myśl w otchłań zapada szczelinąI pierwszą perłą z głębin wybłyska. — To morze!