Dum spiro — spero...

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom V

A kiedy szczęścia braknie tobie,Kiedy twe słońce już się zniża,Nie kładź ty serca swego w grobie,Nie syp mogiły mu w żałobie,Nie stawiaj nad niem, bracie, krzyża!

Lecz od zachodu własnej zorzy,Na wschód wszechżycia obróć lico;Niech cię owieje duch ten boży,Co wiecznie młody — młodość tworzy,W nim żyj nadzieją i tęsknicą!

W nim żyj, z nim jednaj żądze swoje,Rozepchnij własnej krąg istoty!Poza twą spieką — świeże zdroje,Poza twą klęską — nowe bojeI tryumf, światłem ducha złoty!

Rozwiej twe serce w siewnym pylePo cichych polach, w białych rosach;Wskrześnij z martwoty w żywej sile,Co płodnym czyni proch w mogile,Weź wtór w wiosennych puszczy głosach.

Od życia swego błahej fali,Co smętna mdleje gdzieś na piasku,Pchnij łódź na głębię srebrnej dali,Gdzie wieczny przypływ z hukiem wali,Oceanowy przypływ blasku!

Nieskończoności wiew niech dmuchaW żagiel, napięty strzałą słońca!Zerwij kotwicę swą z łańcucha,Niech szumi nawa twego duchaW poranny lazur mórz bez końca!

Weź w siebie burzę — ty, spokojny,Weź płomień w zimną pierś wygasłą!Idź na żołnierza wiecznej wojny,Idź między hufiec duchów zbrojnyI dnia przyszłości weźmij hasło!

Zgubisz sam siebie? — stracisz mało,Ból twój już boleć cię nie będzie;W zamian za iskrę twą omdlałąWeźmiesz w pierś duszę świata całą...Zginiesz? — to zginiesz w wiecznym pędzie!