Na progu raju

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom V

De coelo auditum fecisti iudicium;terra tremuit et quievit.Ps. 75, 9.

Upadł, jest słaby, twej uległ namowie.Lecz mu jest danaMoc postawienia stopy na twej głowie,Moc, co jest gwałtem, a prawem się zowie,Moc — pana.

Upokorzona, skalana bez winy,Wyjdziesz za progiDomu twojego i twojej rodziny,By nosić brzemię i panu dać synyWśród drogi.

Podległą będziesz mężowi na ziemiPrzez dnie żywota,Choćby się czyny pohańbił nędznemi,Choćby nad tobą i dziećmi twojemiBył jak sromota.

Stokroć on zaprze i czynem i słowem,Żeś i ty człowiek.Staniesz się jemu zdobyczą i łowem,

Sen będzie trzymał w swem jeństwie surowemTwych powiek.

Ty — choćby silna — podlegniesz niemocy,Choćby duch — glinie.Na świetle dni twych, na cieniu twych nocyUczujesz jarzma zgrzyt i pięść przemocyW każdej godzinie.

Jego się śladów dzierż i jego cienia,Choć gnana biczem.Wszystko mu oddaj, do tchu, do imienia,On będzie osią twojego istnienia,Ty — niczem.

Idź! Próżno patrzysz, gdzie brama zamkniętaŹrenicą łzawą.Idź! Sama szyję podawaj w te pęta,Idź, niewolnico, przed panem swym zgięta:— To prawo.