Improwizacya

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII

Z głębokich szybów naszego żywota,Kędy się tai dusza narodowa,Buchnął dziś wicher płomieni i złotaW mury Krakowa.I poszły skrami żary tajemniczePrzez zasypane popiołami znicze.

I oto wszyscy jesteśmy w natchnieniuŻycia, ku zorzom jutra uniesieni,Wszyscy czujemy po serc naszych drżeniu,Że brzask się mieni,Że tu jest duchów sejm, co się gromadząPod nieśmiertelną ideału władzą.

Jemu to biły dziś krakowskie dzwony,Jemu grał hejnał wasz z krakowskiej wieży,Ku niemu ciągły pola i zagonyZiemi-macierzy.Jego to mocne, święte zawołaniePoszło po grodach i po ornym łanie.

Jego to wici latały nad namiOd Wisły, Warty, od Wilji, od Niemna,A my tu przyszli za tymi ogniami,Choć droga ciemna,

Przyszliśmy razem czuć, żeśmy są żywi,I świadczyć życiu...

I oto — stoim tutaj, wszystkie stany,Nim nas znów wicher rozniesie, rozegna;Naród stoimy skonfederowany,Jak w interregna,Pod niewidzialnem berłem stoim ducha —I w tem ci nasza moc, nasza otucha.

Bo jest wódz ponad wszystkie wodze ziemiI jutrzenkową gwiazdę ma u czoła,A lud, co idzie hufcami zwartemiTam, gdzie on woła,Ostatnią bitwę wygrywa dziejową —I to jest hasło życia, życia słowo.

To i królewskość nasza. Tej koronyI tego berła nikt nam nie odejmie.O, niechże będzie Wódz-Duch pozdrowionyNa tym tu sejmie!I niechaj swoje zjawy tajemniczeWcieli w narodu mojego oblicze.

Niech jak szeroka, cicha błyskawica,Pogodę wróży na boje i znoje...A oto — korna jego służebnica,Przed wami stoję,I czuję, jak tu z wszystkich piersi buchaWielkie ognisko życia, płomień ducha.

A teraz, kiedy się rozstanę z wamiI pójdę znowu drogą moją ciemną,Ta jedna gwiazda pomiędzy gwiazdamiZostanie ze mną,I świecić będzie w mrokach i przypomniDzień ten i wszystkich, coście tu przytomni!

Kraków, 19 października 1902.