Przygoda w kuchni

Maria Konopnicka (1842–1910)

— Będą dzisiaj naleśniki!Już kucharka cukier tłucze,Mama poszła po rodzenki,U śpiżarni wiszą klucze! —

Tak od rana Filuś wołaNa Minetkę i Kacperka,I wąsiki oblizuje,I na komin chciwie zerka.

Filuś strasznie jest łakomy!W całym domu wszyscy wiedzą,Że z talerzy wylizuje,Czego inni nie dojedzą.

Pfe! Jak brzydko! Aż niemiłoMówić mi o takim kocie,Wolałbym sam myszy łapaćAlbo siedzieć gdzie na płocie.

Co się mama nie nagniewa,Nie naprosi, nie nasarka!Ledwo skończy, aż mój FiluśSmyk do kuchni i do garka.

Aż raz wbiega: coś się skwarzy...Pęchu, węchu — to słoninka!Filuś woła towarzyszy,Do pyszczka mu idzie ślinka.

Jak nie schwyci łapką całą,Jak nie wrzaśnie w niebogłosy:— „A jaj!... A jaj!...” Kotki za nim,Co wetknęły także nosy.

Byłoż bólu! Byłoż krzyku,Byłoż potem wstydu siła!Jeszczeć pono i kucharkaCoś na drogę przyłożyła.