Rabsztyn (Konopnicka, 1915)
Słuchaj mnie, bracie! Nie ta jest ruina,Co gzemsy swoje osuwa zemdlone
Na białych kolumn głowice pieszczone,Po których pająk sieć szarą rozpina...Nie ta, co skrzypi pod twemi stopami,Dech tłumi pyłem, rdzą surową plami,Z rąk się wilgotna ślizga, jak gadzina...Nie ta, gdzie straszy loch czarnemi usty,Gdzie strop przyćmiony grobowemi chustyPleśni, zaledwie barwy swe wspomina...Nie ta, gdzie wiązań osłabłe ramionaPodźwignąć nie chcą baszty, która konaBoleścią matki nad mogiłą syna...Nie ta, gdzie duchy pokutne się włóczą,Nie ta, co dziatwę wychowuje kruczą,Nim wielka orłów wybije godzina...Gdzie kamień zdradza i z pod nóg ucieka,Gdzie się zniszczenie w ciało przyobleka,— Wierz mi, mój bracie, nie ta jest ruina!
Czy widzisz tłum ten, co śmiechem znieważaEcha, drgające w zakątach zamczyska,Co przybiegł tutaj szukać widowiskaI z za szkieł groby obliczać cmentarza?Ten tłum, co nędze swoje i śmiesznościAż tu, pod słupem dziejowym przeszłościRozkłada nakształt miejskiego kramarza...Z myślą, motylej i treści i wagi,Palcem dotyka, gdzie skielet drży nagiI dźwięki bruków w świątyni powtarza.Ten tłum, którego piersi nie gorejąŻadnem wspomnieniem i żadną nadzieją,Jako wygasłe ognisko nędzarza,Niezdolen chęci rozdmuchnąć w grom czynu,Nad gmin wzniesiony, a niższy od gminu,Wobec tradycyi i wobec ołtarza;Ten tłum, ze wzruszeń odarty, wyzuty,Pusty, przeżyty, wyczerpany, struty,
Co szalę dziejów do zguby przeważa,W którym skrę ducha grom chyba rozpali —Ten jest ruiną!...
Bracie, pójdźmy dalej!